Kpop Fanfiction

„Dlaczego ludzie muszą być tak samotni? Jaki to ma sens? Na tym świecie żyją miliony ludzi; każdy z nich tęskni, szuka spełnienia u innych, a jednak się izoluje. Dlaczego? Czy Ziemia powstała tylko po to, by pielęgnować ludzką samotność?”?”

sobota, 21 czerwca 2014

44. Wizyta R10

Jutro będzie JongKey, hehe. Trochę dłuższy, heh.

   Na dworze było coraz zimniej, przez co nie mogłam długo siedzieć na balkonie i wpatrywać się w niebo. Zamiast tego przesiadywałam wraz z Chanyeolem w pokoju Kai'a.
Gdy wróciłam także zobaczyłam czy nie śpią. Chan był w pokoju Kai'a.
-A wy nie śpicie...?-zapytałam niepewnie wchodząc do pokoju.
-Ooo nareszcie przyszłaś! Gdzie to się było?-Powiedział złośliwie Kai.
-W kawiarni wiesz.
-Kris z Kyungsoo i Luhanem cię szukali! Kris mówił coś że pójdzie z Kyungsoo do parku.
Zaczerwieniłam się. Przypomniało mi się jak przewróciłam się, a Himchan ze mną. Gdy patrzałam mu w oczy, a on mnie przytulał. Gdyby nas Kris zobaczył...
-W parku? Szłam inną drogą-powiedziałam. Byłam pewna, że się nie nabiorą.
-To czemu się rumienisz?-zapytał Chan.
-Ja się nie rumienię!-Głośno zaprzeczyłam.
-No wcale!-Powiedział Kai.
Powiedzieć im czy nie? Może tą część bez Himchana?
-Przy okazji twój telefon dzwonił jak oszalały kilka minut temu.
Poszłam to sprawdzić. Mój pokój był naprzeciwko pokoju Kai'a. Wróciłam do jego pokoju z telefonem.
Były 4 nieodebrane połączenia i 2 wiadomości od nieznanego numeru.

Hej tu Himchan!

Miałaś o mnie nie zapomnieć!

Uśmiechnęłam się na widok tych sms-ów. Kai i Chanyeol patrzeli na mnie zaciekawieni.
-Dasz zobaczyć?-Kai wychylił się, żeby coś zobaczyć.
-Ej! To prywatne!-przycisnęłam telefon do brzucha by ten nic nie zobaczył.
Usłyszałam dzwonek przychodzącego połączenia. Spojrzałam na wyświetlacz.
Numer Himchana.
Przygotowałam się w duchu. Nie chciałam pokazać, że się denerwuję.
-Halo?
-Hej, myślałem, że zasnęłaś!
-No widzisz, jednak nie.
-A to kto znowu?-Kai się wtrącił.
Machałam ręką żeby nic nie mówił.
-Mówiłam ci, że mam duże rodzeństwo, hehe-śmiałam się nerwowo.
-I to jaaaakie duże-dodał Chanyeol.
-W sumie ma piątke braci!-wykrzyczał Kai do słuchawki rzucając mi się na ramię.-A to nie wszystko!
-Zamknij się już Kai!-odrzuciłam go i pobiegłam do mojego pokoju. Domyśliłam się, że chodzi o tą część o rodzicach. Ja chciałam mu ją powiedzieć...
Rzuciłam się na łóżko i weszłam pod kołdrę.
-Jesteś tam jeszcze?-usłyszałam.
-Tak.
-O co chodziło Kai'owi?-zaakcentował jego imię.
-No wiesz..może wyda ci się to..mhm..ale mam innych rodziców.
-Możesz mi powiedzieć. Zaakceptuję to.
-Mam dwóch ojców. Są homoseksualni.
-To...ja..znaczy..
-Wiem, że jesteś zaskoczony. Ja po pewnym czasie się przyzwyczaiłam. I w sumie cieszę się, że mam taką rodzinę, a nie inną.
-Rozumiem..
-Ale ty mało o sobie mówisz!
-Hmm..nie wiem od czego zacząć.. Mieszkam z rodzicami i chodzę do prywatnej szkoły. Przez całe życie miałem w sumie jednego przyjaciela. Nadal mam. Jest w moim wieku i chce zostać raperem.
-Miałeś mówić o sobie!
  Rozmawiałam z nim tak do ok. 2 w nocy. To co mnie zdziwiło, to to, że nie chciało mi się spać.
Zeszłam do salonu, było po 11. Wszyscy byli już na nogach. Nie widziałam nigdzie Luhana.
-Gdzie jest Luhan?-zapytałam zaciekawiona.
-Poszedł do kogoś. Nawet nie mówił do kogo.-Oznajmił Tao.
Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie płatki. Usiadłam do stołu koło Kai'a i Sehuna. Jedliśmy w całkowitej ciszy.
Tą niedziele spędze na odpoczywaniu.

                    *Luhan*
  Wyszedłem z domu jeszcze zanim __ się obudziła. Naprawdę mnie ciekawiło gdzie była, ale nie zdążyłem jej o to zapytać. Nie wiedziałem czy nie przyszedłem za szybko do niego, ale nie mogłem wytrzymać. Chłopak mnie zaintrygował. Chciałem poznać jego historię i przede wszystkim GO.
  Zatrzymałem się przed drzwiami jego domu i przygotowałem się mentalnie.
Głośno zapukałem i czekałem.
Drzwi otworzyły się nieufnie i wolno, a za nimi stał Xiumin. Uśmiechnąłem się jakby miało to znaczyć, że przyszedłem w pokojowych zamiarach.
-Hej, ja miałem przyjść i..Czy mogę wejść?
Xiumin potrząsnął głową i otworzył szeroko drzwi, zapraszając mnie do środka. Było ciemno, a okna były zasłonięte nie pozwalając przedostać się światłu do pomieszczeń. Szedł pierwszy zaprowadzając mnie do swojego pokoju. Tu okna zasłonięte były do połowy. Naprzeciwko łóżka była komoda z telewizorem, a na ścianie wisiała półka z książkami. Na biurku był włączony laptop. Była też książka pt. 'Życie po śmierci'. Po okładce odrazu się zniechęciłem. Zobaczyłem też kilka srebnych żyletek.
Chłopak usiadł na łóżku, więc i ja tak zrobiłem.
-Ja..czy moge ci jakoś pomóc?-zapytałem, nie bardzo wiedząc jak zacząć.
-Już wystarczająco dla mnie zrobiłeś. Dzięki tobie zrozumiałem że mam po co żyć.-Podniósł głowe patrząc na mnie swoimi zaszklonymi oczami.-Ja...każdy traktuję mnie jak śmiecia...W szkole mnie gnębią...Matka się puściła i nie wie z kim ma dziecko..Dorabia jako prostytutka i nigdy jej nie widzę w domu..ja..-mówił przez łzy-jestem nikim.
Nie wiedząc co powiedzieć objąłem go i przytuliłem. Siedzieliśmy tak pare minut dopóki nie przestał płakać.
-Nie myślałeś nad zmianą szkoły i porozmawianiem z psychologiem? To naprawdę może pomóc.
-Nie myślałem nad tym...ale..możesz mi pomóc?
-Zrobię wszystko-powiedziałem, po czym Xiumin przytulił mnie mocniej, przez co stykaliśmy się policzkami..

2 komentarze:

  1. Jejciu *o*
    jak ja bardzo kocham to opowiadanie.. główna bohaterka zgarnia coraz więcej adoratorów heheh i jeszcze ten rozwijający się wątek XiuHan!!!!!!
    Tak bardzo to uwielbiam ,3

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na JongKey ^-^
    A co do tego opowiadania to jest świetne! *v*

    OdpowiedzUsuń