Kpop Fanfiction

„Dlaczego ludzie muszą być tak samotni? Jaki to ma sens? Na tym świecie żyją miliony ludzi; każdy z nich tęskni, szuka spełnienia u innych, a jednak się izoluje. Dlaczego? Czy Ziemia powstała tylko po to, by pielęgnować ludzką samotność?”?”

niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 1 Początki bywają... różne.





Tego dnia czekałam na moich nowych rodziców. Minął miesiąc od tego felernego zdarzenia. Nie mogłam tego znieść. To było ponad moje siły. Wszystko straciło już swój blask, nie czerpałam już z niczego przyjemności. Chciałam żeby moje nowe życie w Korei wyglądało inaczej. Miało być lepsze. W sierocińcu każdą samotną chwile spędzałam na płakaniu z myślą że nie mam już nikogo. Ale jednak ktoś chciał się mną zaopiekować. Potrzebowałam tego rodzinnego ciepła, domowego zacisza i miejsca do którego zawsze mogłabym wrócić. Czyli prawdziwego domu. Zastanawiała mnie moją nowa rodzina. Ciekawe ile będą mieć lat, ile dzieci? Właśnie rodzeństwo. Zawsze marzyłam o siostrze z którą miałabym takie same zainteresowania. Nie mogłam się doczekać.

Nim się spojrzałam musiałam już wychodzić. Pożegnałam się z moimi przyjaciółmi. Dziwiło mnie to że są tacy szczęśliwi mimo iż są w takim miejscu. Miło mnie tam przyjeli, lecz dziś był dzień rozłąki. Przed budynkiem czekał ktoś przy samochodzie porsche. Kiedyś interesowały mnie auta, więc znam dużo modeli. Wziełam moją walizke i ruszyłam w jego strone. Miał okulary przeciwsłoneczne, no tak nieźle dziś grzało.
-Cześć, jestem twoim nowym opiekunem. Nazywam się Wu Yifan, ale możesz mnie nazywać Wu Fan lub po prostu Kris.-powiedział
Dopiero gdy zdjął okulary w pełni mogłam upewnić się że jest z Chin.
-J..jesteś z Chin?-zapytałam niepewnie
-Tak-uśmiechnął się. No, no rzeczywiście jest przystojny. Spokojnie, miał być tylko moim opiekunem.
-Jedziemy, daj mi swoją walizke.
Włożył ją do bagażnika i usiadłam koło niego w samochodzie.
Nie wyglądał na starego. Może z 25-30 lat. Nie śmiałam pytać o jego wiek. Jeśli będę taka to nic o nich się nie dowiem... No właśnie ciekawe czy ma dzieci, pewnie będę najstarsza. Reszta podróży mineła bez niezręcznej ciszy. Wręcz przeciwnie. Nie mogliśmy się zamknąć. Myślałam że właśnie tego mi potrzeba. Ojca i męskiego podejścia. Powiedziałam mu o mamie, o mnie i innych rzeczach.

Zatrzymaliśmy się przy wielkim jasno-niebieskim domu. Właściwie to mogłam to nazwać mini-pałacem.
-Duży dom, c'nie?-przytaknełam tylko. Chciał wziąść moją walizke, ale odpowiedziałam że sama moge ją wziąść. Słyszałam kogoś z podwórka, pewnie wyszli żeby się ze mną przywitać. Weszliśmy z Krisem na podwórko i oniemiałam.
Czemu tam stała szóstka facetów?! Dom pełen zboczeńców?!
-Co taka zdziwiona? Idziesz czy nie?
-Ta... już idę...-odpowiedziałam.
Podeszłam do nich spokojnie z udawanym uśmiechem.
-Annyeong-powiedzieli chórem.
-Annyeong. Nazywam się ___. Miło mi was poznać.
-Nazywam się Tao. Ten koło mnie to Sehun, koło niego jest Luhan, tamten to Kyungsoo i tamci dwaj to Jongin i Chanyeol.-przedstawiał ich po kolei. Tyle imion...może za 3 razem to zapamiętam...Może.
-A gdzie jest no...mama?-zapytałam
-Kto?-zapytał chyba Kyungsoo.  Jego oczy zrobiły się jeszcze większe po tym pytaniu, ale serdeczny uśmiech nie znikł z twarzy.
-Matka, kobieta, rodzicielka?-wyjaśniłam
-No cóż..-zaczął Kris- nie ma tutaj mamy-powiedział po czym pocałował Tao w głowe, na co on odpowiedział rumieńcami na twarzy.
-Taa...-tylko to zdołałam powiedzieć ze zdziwieniem, a nie sztucznym uśmiechem na twarzy.
-Chłopcy weźcie jej walizke i pokażcie jej pokój. Później pojedziemy kupić rzeczy żeby Ci przystroić pokój-powiedział Kris.
Będę mogła go ustroić? Na te słowa się ucieszyłam.
Zatkało mnie jak mają luksusowo w domu. ,,Rodzice" zostali na dworzu pewnie ze sobą gruchali czy coś... No tak, coś wysoki był ten dom, mogłam się domyślić że ma 2 piętra. Ciekawe czy też ma jakieś podziemia? Pewnie niedługo się jeszcze zdziwię.
Droga na góre była dość niekomfortowa, bo nikt nic nie powiedział. Wyglądał na to że najwięcej rozmawiać będę z Krisem.
-To jest twój pokój-powiedział Sehun. Ustąpili mi miejsca żebym weszła do środka.
Mój pokój był śliczny. Ściany były koloru jasno-turkusowego, mojego ulubionego. Łóżko było bardzo miękkie ze śnieżno-białą pościelą. Była także garderoba. Hmmm..dużo tam nie będzie... Pare szaf, biurko i także balkon. Wow, mam teraz balkon. Widok był wprost cudowny. Uśmiechałam się sama do siebie. Dopiero teraz zauważyłam że moje nowe rodzeństwo bacznie mi się przyglądało. Spuściłam głowę. Pewnie nie podobało im się że ktoś nowy wkracza do ich rodziny. Byli dla mnie tacy zimni..
-No..to może ja się rozpakuję-nie bardzo wiedziałam co powiedzieć.
-Pomożemy ci-powiedział Luhan. Miał najsłodszą twarz, zapamiętałam to po nim.
-Dziękuje-lekko się uśmiechnełam. Otworzyłam walizke i wyjełam wszystkie ciuchy. Pomagali mi ze składaniem ich. Nawet dobrze im to szło. W końcu musieli tu sobie jakoś radzić bez kobiety.
Wyjełam reszte rzeczy.
-A co to jest-zapytał Luhan
-Nie dotykaj tego! Masz mi to oddać!
Zaczeliśmy się ze sobą ganiać po pokoju.
-Nie oddam-słodko zaćwierkał.
Chłopcy patrzyli na nas jak na dzieci. Gdy go wreszcie złapałam, trzymałam go żeby nie uciekł.
-Oddasz to czy nie?
-Nie oddam!
Jongin(tak myśle) podszedł i wyjął mu to z rąk i podał mi to.
-Dziękuje-uśmiechnełam się usatyfakcjonowana do Luhana.
-Więc... co jest w tym pudełku?-zapytał Kyungsoo. Postawiłam to na środku żeby zobaczyli. Chichotali na widok moich zdjęć z dzieciństwa i patrzyli z zastanowieniem na kartki z zapiskami które były po polsku.
-Więc tu są twoje wspomnienia?-zapytał Chanyeol.
-Tak-odparłam
Rozmawialiśmy ze sobą, gdy nagle Kris nas zawołał..

czwartek, 20 lutego 2014

Prolog

Wracałam z mamą wieczorem do domu. Czułam się szczęśliwa. W nowym środowisku odnajdowałam się bardzo szybko. Niedługo miałam zacząć chodzić do miejscowej szkoły. Kryła się we mnie skryta nadzieja na poznanie prawdziwej przyjaciółki.

Rozmawiałyśmy ze sobą. Nagle zatrzymałam się, byłyśmy koło przejścia dla pieszych. Patrzyłam się na czerwone światło, gdy wtem usłyszałam straszny huk. Mojej mamy nie było koło mnie. Zaczełam szukać jej wzrokiem. Oczy zaszkliły mi się kiedy zobaczyłam ją na ulicy. Nikogo nie było oprócz nas i osoby w samochodzie. Był to czarny Bugatti Veyron. Krzyczałam o pomoc. Mama leżała nieprzytomna na ulicy. Byłam naprawde oszołomiona, ale zadzwoniłam po karetke.
Przyjechała naprawde szybko. Gdy zamierzaliśmy jechać, lecz nie zauważyłam samochodu. Czyli co? Sprawca poprostu sobie uciekł? Jak można być takim zwyrodnialcem?! Byłam wściekła i przestraszona jednocześnie. Jak moje szczęście mogło runąć przez taki wypadek?! Nie mogłam sobie zdać z tego sprawy.
Nagle musieliśmy wysiąść z karetki. Przenieśli moją mame na noszach do sali. Nie mogłam tam wejść. Zostałam całą noc na korytarzu. Łzy ciągle spływały po mojej twarzy. To była moja wina że nie zatrzymałam jej wcześniej. Nie poradze sobie bez niej. Nie wiedziałam co robić.

Obudziłam się około 6 rano.
-Przepraszam, ale twojej mamy już z nami nie ma..
Nie chciałam wierzyć w słowa tej pielęgniarki. Nie mogłam. Gdzie ja teraz pójdę?
-Będziesz musiała zamieszkać teraz w sierocińcu...

wtorek, 18 lutego 2014

Kogal

Kogal (コギャル kogyaru) Moda polega na stroju w oparciu o japoński mundurek szkolny, ale z krótszymi spódniczkami i luźnymi skarpetkami. Często mają farbowane włosy i chustki. Zjawisko było popularne w 1990, ale od tego czasu o tym ucichło. Słowo "kogal" jest zapożyczone od kogyaru, kōkōsei gyaru (liceum gal). Dziewczyny odnoszą się do siebie jako Gyaru (GAL), choć słowo to jest stosowane w kilku innych sposób na wyglądanie dobrze.

Oprócz plisowanych spódniczek i luźnych skarpetek, kogal noszą buty na platformach, makijaż, i chusty Burberry. Mogą również farbować włosy. Mają charakterystyczny slang usiany angielskimi słowami. Są one często używane, ale nie zawsze. Ośrodki kultury kogal m.in. dzielnice Harajuku i Shibuya Tokio, w szczególności Shibuya za 109 Building. Piosenkarka Namie Amuro promowała styl. Podczas gdy krytycy potępiali Gyaru jako płytkie, materialistyczne, wielbiciele opisują je jako "mające dobre serce, aktywne młode kobiety w żywiole zdrowia, kobiety naszych czasów."

A wam jak się podoba?

Seans filmowy +18

Tego dnia byłam w domu Hongki'ego. Nigdy nie mieliśmy tyle czasu by być razem samotnie. Zostałam u niego na noc. Jako że nie było nic ciekawego do roboty postanowiliśmy że obejrzymy film na jego laptopie.
-Może przyniesiesz coś do jedzenia?-zapytałam.
-Już idę.
Długo myślałam nad wyborem dobrego filmu. Kiedy już zdecydowałam, postanowiłam że wejdę w historie przeglądarki zamiast szukać od nowa tej strony.
Zjechałam troche niżej i zobaczyłam coś co mnie zdziwiło. A mianowicie strone z japońskim porno! Włączyłam niechcący ten film..
Zobaczyłam japonkę wracającą ze sklepu. Przez uchylone drzwi zobaczyła swojego ojca który był tylko w samych majtkach.. Zaczęła robić sobie dobrze ręką. Gdy już skończyła jej ojciec zauważył ją i zaciągnoł do pokoju. Zaczął lizać ją i wkładać jej palce.
Poczułam jak robi mi się gorąco. Leżałam na łóżku, strasznie napalona nie zauważyłam jak ręka powędrowała do moich majtek. Zapomniałam co się teraz dzieję.
Do pokoju wszedł Hongki. Oboje się zaczerwieniliśmy. Wstałam i szybko skierowałam się w stronę łazienki. Kiedy stałam w drzwiach Hongki złapał mnie za rękę i przyparł mnie do siebie tak że nie było między nami żadnych centymetrów odległości. Złapał mnie za biodra i zaczął je masować.
-___ czy ty...jesteś na to gotowa?
,,Na to" Wiedziałam o co chodzi.
-Jestem...-odpowiedziałam
Zaczął ocierać się o mnie po czym położył mnie na łóżku. Połączyliśmy się w pocałunku i zaczeliśmy ściągać z siebie swoje ciuchy. Gdy się znowu całowaliśmy zaczął masować moje piersi i ściągać moją bielizne. Zrobiłam to samo z jego bokserkami. Zaczął zjeżdżać niżej ze swoim językiem aż dotarł do mojego wejścia. Jęki zaczęły wydobywać się z moich ust.
-Nie będzie boleć.-powiedział.
Przygotował się żeby we mnie wejść. Wcale się nie bałam. Wiedziałam że nowe uczucie którego zaraz doznam będzie niesamowite. Kiedy już mój ukochany wszedł we mnie poczułam wielką rozkosz. Chciałam żeby to uczucie trwało wiecznie. Hongki zaczął od wolnych, spokojnych ruchów. Chciałam szybciej więc zrobił to o co prosiłam.
W chwili ekstazy wyszedł ze mnie po czym jego nasienie wytrysło na łóżko. Schowaliśmy się pod kołdrą, przytulając się do siebie. Położyłam na nim nogę przez co nadal się ocieraliśmy.
-___ zrobiłem wszystko żeby było ci przyjemnie. Chciałem w to włożyć uczucia...Ja... Saranghae.