Kpop Fanfiction

„Dlaczego ludzie muszą być tak samotni? Jaki to ma sens? Na tym świecie żyją miliony ludzi; każdy z nich tęskni, szuka spełnienia u innych, a jednak się izoluje. Dlaczego? Czy Ziemia powstała tylko po to, by pielęgnować ludzką samotność?”?”

środa, 4 czerwca 2014

34. Szkoła łez (NamjoonxSuga)

(A/N) To opowiadanie pojawiło się szybciej niż myślałam. W głowie mam tyle pomysłów(głównie na opowiadania JongKey i też jedno WonYe), ale nie wiem, kiedy je napiszę. Na szczęście teraz mam trochę czasu i postaram się coś napisać >.<
Siedzę teraz w świetlicy i się nudzę, bo nie poszłam do kościoła. Dziś(05 czerwca) jest dziesięciolecie mojej szkoły, jest uroczystość i przychodzimy najpierw do kościoła na mszę(niewierzący i ludzie z inną wiarą przychodzą do świetlicy) a potem do szkoły na apel(moja klasa jest w chórze). No i podobno ma być Tusk! Poczekamy i zobaczymy :)
Enjoy!


Najpierw cię ignorują.
Potem śmieją się z ciebie.
Później z tobą walczą.
Później wygrywasz.

Mahatma Gandhi

Ta szkoła jest jak ring bokserski...
Jak sala sądowa...
Wszystko co powiesz, zostanie użyte przeciwko Tobie. Więc musisz uważać na to co mówisz.
Ja nie uważałem...

Byliśmy za szkołą. Była ulewa. Nade mną stali Hoseok i Jimin. Najgorsi huligani w okolicy...Nie trzymałem języka za zębami i powiedziałem co o nich sądze.

Asertywność dobra rzecz...To, że wyraziłem swoje zdanie nic nie zdziała. Przeciwnie. Będę jeszcze gorsi... A osobą na której najbardziej się wyżywali, byłem ja.
Znikąd pomocy... Każdy skazany na siebie. Tak, w życiu mogę liczyć tylko na siebie.

Nawet na rodziców... Matka się puściła, a ojciec zniknął. Tak zarabiała na życie. Nigdy nie było jej w domu. Nikt nie wiedział gdzie pracowała, a to plus.
Nie chciałbym, żeby wszyscy mówili, że jestem dzieckiem z 'pękniętej gumy'. Chociaż to prawda.

Jedyne za co mogłem jej podziękować to to, że nie oddała mnie. Wychowała mnie tak jak tylko mogła.
Nie miała wykształcenia...więc to był jedyny sposób żeby zarobić pieniądze i nie padnąć z głodu.

I w jakiś sposób... byłem wdzięczny.
W szkole nie miałem łatwo. Nie było takiej osoby, która ze mnie by się nie śmiała. Nawet z najdrobniejszych rzeczy...Byłem popychadłem...Odludkiem, którego nikt nie szanował. Przez to zamknąłem się w sobie i zacząłem myśleć, że jestem nikim.

Nawet sam nazywałem się głupkiem, kiedy coś mi nie wychodziło lub gdzieś się pomyliłem. Nie dałem sobie rady i zacząłem w to wierzyć.
Że jestem wyrzutkiem, który zasługuję na śmierć. Wtedy by nastało dla mnie ukojenie, którego pragnąłem.

Ale jeśli bym umarł, czy nastało by ukojenie? I spokój? Czy po śmierci odrodziłbym się na nowo? Czy jest życie po śmierci? Czy życie po śmierci jest usłane różami? Co wtedy bym robił?

Obie opcje były dla mnie przerażające. Zostać na tym świecie i mieć same problemy, czy już nigdy się nie obudzić?
Pozwolić im pobić się na śmierć czy przeciwstawić im się? Co wtedy by się zmieniło? Co ja bym zmienił?
Czy w ogóle by coś się zmieniło?
Czy to coś by dało?

Spróbować nie mogłem. Mogłem to zrobić. Już wstałem by im przywalić. Czułem narastającą we mnie wściekłość. Wziąłem zamach i...wtedy Hoseok przewrócił się pod siłą silnego uderzenia. Tylko, że ja tego nie zrobiłem.
Po chwili Jimin leżał koło niego. Oboje wili się z bólu. Przyjemnie było na nich popatrzeć. Teraz to ja nad nimi górowałem i mogłem ich dobić po to, by wiedzieli jak czują się te wszystkie dzieciaki, które dręczą. Nie było czasu.
-Zwijamy się-usłyszałem i w ułamku następnej sekundy ktoś złapał mnie za dłoń i uciekliśmy. Po jakimś dystansie, zatrzymaliśmy się by odsapnąć.
Wtedy spojrzałem na mojego wybawcę.
Stał przede mną Kim Namjoon we własnej osobie. Zdziwiłem się. Po co on miałby mi pomagać? Miał jakieś ukryte cele? Może zadaję za dużo pytań i powinienem się cieszyć, że ktoś mi pomógł?
I nadeszła odpowiedź.
Namjoon podszedł do mnie, zmniejszając odległość między nami, po czym objął mnie.
-Przepraszam, że przyszedłem tak późno...-szeptał mi do ucha-Przepraszam, że dopiero teraz...

Po jakimś czasie zauważyłem co do mnie czuję. Poświęcał mi dużo uwagi, wspierał mnie, pomagał mi... Był ze mną cały czas. W oka mgnieniu stał się tą jedyną osobą, wokół której kręcił się cały mój świat.
Darzyłem go uczuciem.
Dzięki niemu stałem się bardziej pewny siebie, nie byłem już tym popychadłem.

Kiedy byłem wesoły, zły, smutny-pisałem różne piosenki. Tak mogłem wyrazić siebie. Piosenkami z dobitnym przekazem. A tym kto je czytał był oczywiście Namjoon. On także pisał. Niedługo później, zaczęliśmy też komponować. To stało się naszą wspólną pasją, czymś co nas jeszcze bardziej zbliżało. Swoje korzenia zapuściliśmy w hip-hopie, jedynej rzeczy, którą naprawdę kochaliśmy(siebie też kochaliśmy, oczywiście).
Trzymaliśmy się tego i trwaliśmy przy tym.

Pewnego dnia Namjoon zaproponował mi coś.
Popularna wytwórnia muzyczna organizowała przesłuchania. Powiedział, że musimy spróbować. Że jeśli wygramy, nareszcie udowodnimy tym, którzy się z nas śmieli, ile jesteśmy warci. Na co nas stać. Na początku nie ukazałem żadnych uczuć. Może nam się uda? Może zostaniemy sławnymi raperami? A jak nie? Na zawsze pozostaniemy tymi wyrzutkami?
Spróbować nie mogłem. Mogłem to zrobić.
Po jakimś czasie się zgodziłem. Zaproponowaliśmy to też naszemu koledze Kim SeokJinowi, jego głos wręcz powalał na kolana. Zgodził się.
Trenowaliśmy ciężko i czasami nie spaliśmy po nocach.
Wybraliśmy pierwszą wspólnie napisaną i skomponowaną piosenkę przeze mnie i Namjoona. Kiedy ją pisaliśmy, inspirowaliśmy się szkołą, która dla niektórych jest piekłem.
Sami napisaliśmy swoje zwrotki, a refren napisaliśmy wspólnie. Refren miał zaśpiewać Jin.

Podłoże szkolnej przemocy, okrutny krąg, który nigdy się nie skończy. Nie ma wyjścia z tego zatłoczonego ringu nazywanego klasą. Zgadza się, w końcu szkoła jest jak inne społeczeństwa. Niedbale stworzoną przez dorosłych dżunglą. Uczynili słabeuszy słabymi, a uczynili silnych potężnymi. Oczywiście, ponieważ byli silni, sprawiali, że słabi cierpieli. Moralność dorosłych sprawiła, że depczemy słabych, żeby wejść na szczyt. Korporacyjna kara została zakazana, w chwilowej sile "Nie wiem, ponieważ nie uczestniczyłem w tym" stało się wymówką. Zgadza się, to społeczeństwo jest wypełnione naocznymi świadkami, którzy niczym nie różnią się od oprawców. Uczniowie uwięzieni wewnątrz klasy, wiedzą, że też są ofiarami.

Tak brzmiała moja zwrotka. Myślałem wtedy o wszystkich, którzy się ze mnie wyśmiewali. I jeśli ja wejdę na szczyt, to ja będę teraz się śmiał.

Nasze marzenie spełniło się. Dostaliśmy się do wytwórni. Dostaliśmy się jako jedni z najlepszych. Zauważyłem też kogoś jeszcze... Hoseok i Jimin teraz przepraszali, że mnie gnębili. Może byłem głupi, ale im wybaczyłem. Wierzyłem, że teraz się poprawi.

A teraz? Wyszedłem na prostą. Jestem w popularnym zespole hip-hopowym o nazwie BTS, także z Hoseokiem i Jiminem. Mamy miliony fanek...
Ale najważniejsze jest to, że spełniłem marzenie. Byłem na dnie, ale postanowiłem się od niego odbić, zamiast tam zostać.
Wszystko przez osobę, która towarzyszy mi teraz na każdym kroku...

2 komentarze:

  1. Genialny blog!
    Przeczytałam już wszyściusienko!
    i czekamczekamczekam na więcej! A najbardziej czekam na kolejny rozdział tego opowiadanka z domkiem pedałków EXO xD
    FIGHTING!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Miło mi, że ktoś chce to czytać <3.

      Usuń