Jutro będzie JongKey, hehe. Trochę dłuższy, heh.
Na dworze było coraz zimniej, przez co nie mogłam długo siedzieć na balkonie i wpatrywać się w niebo. Zamiast tego przesiadywałam wraz z Chanyeolem w pokoju Kai'a.
Gdy wróciłam także zobaczyłam czy nie śpią. Chan był w pokoju Kai'a.
-A wy nie śpicie...?-zapytałam niepewnie wchodząc do pokoju.
-Ooo nareszcie przyszłaś! Gdzie to się było?-Powiedział złośliwie Kai.
-W kawiarni wiesz.
-Kris z Kyungsoo i Luhanem cię szukali! Kris mówił coś że pójdzie z Kyungsoo do parku.
Zaczerwieniłam się. Przypomniało mi się jak przewróciłam się, a Himchan ze mną. Gdy patrzałam mu w oczy, a on mnie przytulał. Gdyby nas Kris zobaczył...
-W parku? Szłam inną drogą-powiedziałam. Byłam pewna, że się nie nabiorą.
-To czemu się rumienisz?-zapytał Chan.
-Ja się nie rumienię!-Głośno zaprzeczyłam.
-No wcale!-Powiedział Kai.
Powiedzieć im czy nie? Może tą część bez Himchana?
-Przy okazji twój telefon dzwonił jak oszalały kilka minut temu.
Poszłam to sprawdzić. Mój pokój był naprzeciwko pokoju Kai'a. Wróciłam do jego pokoju z telefonem.
Były 4 nieodebrane połączenia i 2 wiadomości od nieznanego numeru.
Hej tu Himchan!
Miałaś o mnie nie zapomnieć!
Uśmiechnęłam się na widok tych sms-ów. Kai i Chanyeol patrzeli na mnie zaciekawieni.
-Dasz zobaczyć?-Kai wychylił się, żeby coś zobaczyć.
-Ej! To prywatne!-przycisnęłam telefon do brzucha by ten nic nie zobaczył.
Usłyszałam dzwonek przychodzącego połączenia. Spojrzałam na wyświetlacz.
Numer Himchana.
Przygotowałam się w duchu. Nie chciałam pokazać, że się denerwuję.
-Halo?
-Hej, myślałem, że zasnęłaś!
-No widzisz, jednak nie.
-A to kto znowu?-Kai się wtrącił.
Machałam ręką żeby nic nie mówił.
-Mówiłam ci, że mam duże rodzeństwo, hehe-śmiałam się nerwowo.
-I to jaaaakie duże-dodał Chanyeol.
-W sumie ma piątke braci!-wykrzyczał Kai do słuchawki rzucając mi się na ramię.-A to nie wszystko!
-Zamknij się już Kai!-odrzuciłam go i pobiegłam do mojego pokoju. Domyśliłam się, że chodzi o tą część o rodzicach. Ja chciałam mu ją powiedzieć...
Rzuciłam się na łóżko i weszłam pod kołdrę.
-Jesteś tam jeszcze?-usłyszałam.
-Tak.
-O co chodziło Kai'owi?-zaakcentował jego imię.
-No wiesz..może wyda ci się to..mhm..ale mam innych rodziców.
-Możesz mi powiedzieć. Zaakceptuję to.
-Mam dwóch ojców. Są homoseksualni.
-To...ja..znaczy..
-Wiem, że jesteś zaskoczony. Ja po pewnym czasie się przyzwyczaiłam. I w sumie cieszę się, że mam taką rodzinę, a nie inną.
-Rozumiem..
-Ale ty mało o sobie mówisz!
-Hmm..nie wiem od czego zacząć.. Mieszkam z rodzicami i chodzę do prywatnej szkoły. Przez całe życie miałem w sumie jednego przyjaciela. Nadal mam. Jest w moim wieku i chce zostać raperem.
-Miałeś mówić o sobie!
Rozmawiałam z nim tak do ok. 2 w nocy. To co mnie zdziwiło, to to, że nie chciało mi się spać.
Zeszłam do salonu, było po 11. Wszyscy byli już na nogach. Nie widziałam nigdzie Luhana.
-Gdzie jest Luhan?-zapytałam zaciekawiona.
-Poszedł do kogoś. Nawet nie mówił do kogo.-Oznajmił Tao.
Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie płatki. Usiadłam do stołu koło Kai'a i Sehuna. Jedliśmy w całkowitej ciszy.
Tą niedziele spędze na odpoczywaniu.
*Luhan*
Wyszedłem z domu jeszcze zanim __ się obudziła. Naprawdę mnie ciekawiło gdzie była, ale nie zdążyłem jej o to zapytać. Nie wiedziałem czy nie przyszedłem za szybko do niego, ale nie mogłem wytrzymać. Chłopak mnie zaintrygował. Chciałem poznać jego historię i przede wszystkim GO.
Zatrzymałem się przed drzwiami jego domu i przygotowałem się mentalnie.
Głośno zapukałem i czekałem.
Drzwi otworzyły się nieufnie i wolno, a za nimi stał Xiumin. Uśmiechnąłem się jakby miało to znaczyć, że przyszedłem w pokojowych zamiarach.
-Hej, ja miałem przyjść i..Czy mogę wejść?
Xiumin potrząsnął głową i otworzył szeroko drzwi, zapraszając mnie do środka. Było ciemno, a okna były zasłonięte nie pozwalając przedostać się światłu do pomieszczeń. Szedł pierwszy zaprowadzając mnie do swojego pokoju. Tu okna zasłonięte były do połowy. Naprzeciwko łóżka była komoda z telewizorem, a na ścianie wisiała półka z książkami. Na biurku był włączony laptop. Była też książka pt. 'Życie po śmierci'. Po okładce odrazu się zniechęciłem. Zobaczyłem też kilka srebnych żyletek.
Chłopak usiadł na łóżku, więc i ja tak zrobiłem.
-Ja..czy moge ci jakoś pomóc?-zapytałem, nie bardzo wiedząc jak zacząć.
-Już wystarczająco dla mnie zrobiłeś. Dzięki tobie zrozumiałem że mam po co żyć.-Podniósł głowe patrząc na mnie swoimi zaszklonymi oczami.-Ja...każdy traktuję mnie jak śmiecia...W szkole mnie gnębią...Matka się puściła i nie wie z kim ma dziecko..Dorabia jako prostytutka i nigdy jej nie widzę w domu..ja..-mówił przez łzy-jestem nikim.
Nie wiedząc co powiedzieć objąłem go i przytuliłem. Siedzieliśmy tak pare minut dopóki nie przestał płakać.
-Nie myślałeś nad zmianą szkoły i porozmawianiem z psychologiem? To naprawdę może pomóc.
-Nie myślałem nad tym...ale..możesz mi pomóc?
-Zrobię wszystko-powiedziałem, po czym Xiumin przytulił mnie mocniej, przez co stykaliśmy się policzkami..
Jejciu *o*
OdpowiedzUsuńjak ja bardzo kocham to opowiadanie.. główna bohaterka zgarnia coraz więcej adoratorów heheh i jeszcze ten rozwijający się wątek XiuHan!!!!!!
Tak bardzo to uwielbiam ,3
Czekam na JongKey ^-^
OdpowiedzUsuńA co do tego opowiadania to jest świetne! *v*