Kpop Fanfiction

„Dlaczego ludzie muszą być tak samotni? Jaki to ma sens? Na tym świecie żyją miliony ludzi; każdy z nich tęskni, szuka spełnienia u innych, a jednak się izoluje. Dlaczego? Czy Ziemia powstała tylko po to, by pielęgnować ludzką samotność?”?”

poniedziałek, 23 czerwca 2014

47. Jak ja ich nie nawidzę (JongKey)

*Le Key*

Nazywam się Kim Kibum i jestem w popularnym zespole SHINee. Fani sadzą, że mamy świetne życie, jesteśmy dobrymi przyjaciółmi, tworzą pairingi... Ale jest inaczej.
Zostaliśmy wrzuceni do jednego worka i rywalizujemy ze sobą. Maknae musi spełniać wszystkie zachcianki swoich hyungów i nawet nie może odsapnąć. Te wszystkie uśmiechy, kiedy jesteśmy na koncertach, fanmeetingach są fałszywe. Silimy się na to, ale czasem się nie da. Harujemy jak woły.
Nie o takiej karierze marzyłem, ale musiałem się tego spodziewać. Koreański show-biznes robi pranie mózgu. Naprawdę.
Niedługo mamy rozpocząć promocję nowej piosenki. Znowu jakiś wyczerpujący układ. Nie zwracają uwagi na to jak śpiewamy, tylko na to jak wyglądamy. I to tego te ciągłe teledyski w dance boxach... SM nie umie nakręcić porządnego teledysku, a YG...Och ja mogę tylko pomarzyć o takim świetnym teledysku.
Byłem w kuchni w naszym małym, skromniutkim dormie. Siedziałem przy stole i jadłem ostatnią nóżkę kurczaka. Och, Onew chyba dziś nie zjesz kolacji. Ha, dobrze ci tak.
W jednym uchu, miałem słuchawkę. Słuchałem ostatniej piosenki SHINee.
-Znowu słuchasz tej piosenki?-gdy usłyszałem jego głos, zląkłem się i mało co, żebym nie spadł z krzesła.
Zignorowałem go i nadal pałaszowałem kurczaka Onew.
-Czemu to jesz? Onew będzie zły!
-No i dobrze-wysyczałem z pełną buzią, wyginając moje usta w złowieszczym uśmiechu.
-Wiesz co? Dla mnie to zawsze ty byłeś najwredniejszą osobą z całego zespołu-mówił to całkiem rozbawiony i spokojny. Mnie puściły nerwy i po chwili znaleźliśmy się na ziemi.
-Bijesz jak dziewczyna!
Złapałem go za kołnierz i już chciałem mu zrobić śliwę pod okiem, ale ten mnie przytrzymał i odepchnął, przez co leżałem tuż koło niego. Patrzeliśmy sobie w oczy tak przez chwilę.
I właśniej po tej chwili, zorientowałem się jaka ta sytuacja jest niekomfortowa. Szybko wstałem, wziąłem moje jedzenie, słuchawki i pobiegłem do innego pokoju. Czy on lubi wpędzać człowieka w zakłopotanie?! Boże, ile on razy już mi to robił... Nienawidziłem tego, gdy zdzieraliśmy sobie gardła przy kłótniach, a później on mi czule patrzył w oczy. Wyglądało to jakby był gejem... Rzecz jasna, ja byłem hetero. Chyba...
Przez te nasze 'fanki' zraziłem się do dziewczyn i to bardzo. No ale chłopacy? No może...
Tak jak powiedziałem, fani stworzyli pairingi. I zgadnijcie jaki jest najpopularniejszy w SHINee! JongKey!
Połączenie naszych imion! A gdy bardzo lubisz jakiś pairing, mówi się, że go 'shipujesz'. Ja shipowałem OnChickena.
No ale JongKey?! Ja nawet nigdy na niego nie spojrzałem! Chyba...
Mam tyle pracy, że nawet nie mogę się rozerwać. Ehh, ten Sooman. Tylko raz miałem na to czas i zabłądziłem na pewnej stronie...
Na stronie, na której były amatorskie opowiadania z gwiazdami k-popu. Tyle że to było o gejach! I zgadnijcie co tam było. JongKey!
Już nigdy więcej tego nie przeczytam!
Opowiadało o tym, że Jonghyun był we mnie zakochany, a ja tego nie zauważałem. Miał depresję i w końcu popełnił samobójstwo! To nawet nie miało sensu! Ale za to co pisali o '2min'!
Ale gdy teraz tak myśle...Pozbycie się Jonghyuna nie było by złe. Oczywiście, nie zamierzam tego zrobić. Chodzi mi o to, że było by o wiele spokojniej bez niego. He, aż się uśmiechnąłem na tą myśl. Chyba miał rację-jestem najwredniejszą w całym zespole.
-Co się tak uśmiechasz?-zapytał Jonghyun, gdy wszedł do pokoju w którym byłem. W rzeczywistości, wyobrażałem sobie jakby to było, gdyby Jonghyuna naprawdę nie było. W moim sercu zagościłby spokój, ale jeszcze zostałby Taemin i Minho...
-Na niebosa, nie łaź za mną!
-Uspokój się, K i b u m. Przecież nasz dorm jest na tyle mały, że co chwilę będziemy na siebie wpadać.
-Ale...ty to robisz częściej! To na ciebie ciągle wpadam w drzwiach, a nie na przykład Taemina!
-Nie zaprzeczę.
Ale mnie tym wkurzył! Właściwie to całe dnie mnie denerwował. Ciągle chodził za mną, a ja nawet nie wiedziałem jaki ma w tym cel. To stawało się coraz bardziej męczące i jeszcze bardziej chciałem się go pozbyć.

Nie wiem jak ten głupek to sobie zrobił, ale tuż przed nagrywaniem nowego teledysku, złamał sobie nos!
Przez to musieliśmy nagrywać niektóre partię od nowa! No i oczywiście partię Jonghyuna, zaśpiewał Taemin! Mi powinna przypaść chociaż połowa, przecież też mam świetny głos!
Nagraliśmy teledysk bez niego, podczas, gdy on był w szpitalu. We czwórkę było zdecydowanie ciężej. Do tego antyfani zaczęli SHINee nazywać 'Taemin i trójka innych'.
Bez Jonghyuna poczułem się samotny, nawet jeśli go nie cierpiałem, brakowało mi go. Tak jakby coś co mnie przytrzymywało, zniknęło. Nie miałem się z kim kłócić, z Minho, czy Taeminem, wolałem nawet nie próbować.
Nie mogłem się dalej oszukiwać, ja naprawdę tęskniłem za Jonghyunem.
Poszedłem odwiedzić go w szpitalu, na szczęście żadna 'fanka' mnie nie rozpoznała.
Leżał na łóżku, a gdy mnie zauważył, na jego twarzy pojawił się słaby uśmiech. Gdy zobaczyłem jego uśmiech, pokój szpitalny nie wydawał mi się już taki szary.
Usiadłem na krzesełku, które stało koło łóżka. Chciał coś powiedzieć, ale był zbyt słaby, więc machnięciem ręki dałem mu znak żeby zamknął usta.
-Przyniosłem ci tu takie owoce, ciuszki na zmianę i gazetki, żeby ci się nie nudziło-powiedziałem, jednocześnie pokazując mu to wszystko.
-Jak będziesz tu ze mną, to nie będzie mi się nudzić-powiedział, wręcz niesłyszalnym szeptem. Trochę się zdziwiłem, ale postanowiłem spełnić jego prośbę. Ucieszyło go to.
Od tamtego dnia codziennie przychodziłem do szpitala(oczywiście kiedy miałem czas). Czytałem mu i opowiadałem co tam słychać w wielkim świecie. Powiedziałem mu też, że Sooman w ogóle się nim nie przejął. Wyglądał na zmartwionego tą wiadomością, ale musi wreszcie zrozumieć jaki jest Sooman. Musi zrozumieć jakie jest SM i w co się pakował. Oczywiście, kiedy my debiutowaliśmy było trochę spokojniej niż dzisiaj.
Teraz ta wytwórnia zeszła na psy. Ale teraz nie o tym.
Gdy przychodziłem, Jonghyun był uśmiechnięty. Ja też zacząłem odwzajemniać uśmiech. Uświadomiłem sobie, że Jonghyun nie jest taki, jakim go sobie wyobrażałem. A teraz musiałem się nim zaopiekować.
W końcu, gdy już wyszedł ze szpitala, dostaliśmy parę dni wolnego. No nareszcie!

Głodny, otworzyłem lodówkę. Był w niej tylko kurczak i mleko bananowe, a tak pozatym, świeciło pustkami. No cóż Onew-ty mnie nie zabijesz, a Taemin tak. Powiem Ci później jak wspaniale smakował!
-Znowu jesz kurczaka Onew?!-Usłyszałem głos Jonghyuna.
-Nie ma nic w lodówce, mam padnąć z głodu?-Krzyknąłem z pełną buzią. Nie odpowiedział. Za to, przysiadł się i zaczął jeść nóżkę kurczaka. Kiedy skończyliśmy, zaczął coś mówić:
-Wiesz, dla mnie to ty zawsze byłeś najwre...
Nie dałem mu dokończyć. Złapałem go za kołnierz, z mordem w oczach.
On tylko się uśmiechnął pobłażliwie. Po chwili wziął moją twarz w dłonie i skradł mi słodki, długi pocałunek.
Teraz mogę powiedzieć, że JongKey is real~

3 komentarze:

  1. Wow *&*
    dzisiaj dzień JonKey widzę :3
    wyszło genialnie! Serio to opowiadanie 2 częściowe szczególnie mi się podobało :>
    Fighting!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, że JongKey is real! ♥♡♥
    Naprawdę ten one shot jest cudowny! Jeden z najlepszych *-*

    OdpowiedzUsuń