Kpop Fanfiction

„Dlaczego ludzie muszą być tak samotni? Jaki to ma sens? Na tym świecie żyją miliony ludzi; każdy z nich tęskni, szuka spełnienia u innych, a jednak się izoluje. Dlaczego? Czy Ziemia powstała tylko po to, by pielęgnować ludzką samotność?”?”

piątek, 28 marca 2014

13. Studia w Seulu Rozdział 1

    Tego dnia leciałam do Korei Południowej. Tyle lat ciężkiej nauki i dostałam się na studia ze stypendium! Cieszyłam się jak nigdy. Moje marzenie wreszcie się spełniło.
   Mama odprowadziła mnie na lotnisko i czekała wraz ze mną. Była bardzo smutna, ale chciała by moje marzenie się spełniło. Czułam to samo. Było tu tyle wspomnień.
Cóż, trzeba coś poświęcić. Miałam właśnie zacząć nowe, dorosłe życie. Rodzina będzie mnie wspomagać finansowo. Nawet coś wynajmę!
Bardzo się cieszyłam z tego faktu, bo nie chciałam gnieść się w pokoju z akademika. W dodatku z kimś.
Czas mijał a ja musiałam opuścić moją mame. Z jej oczu już dawno leciały łzy. Z moich zaczęły dopiero teraz. Długo się żegnałyśmy. Mama przytulała mnie i życzyła jak najlepiej na nowej drodze życia. Obiecałam że będę o niej pamiętać, dzwonić i wysyłać prezenty.

   Weszłam na pokład samolotu uśmiechnięta. Zmierzałam w strone mojego miejsca. W jednym rządzie było po dziewięć foteli. Ja siedziałam centralnie po środku-lepiej być nie mogło. Na szczęście przyszłam pierwsza. Usadowiłam się wygodnie na moim miejscu, korzystając z tego że jeszcze nikogo nie ma. Tylko żeby mi nie przeszkadzali. Przede mną jeszczę kilkanaście godzin lotu. Chce żebym go przyjemnie spędziła. Wzięłam książke i MP3. Na MP3 mam ponad 800 piosenek, więc może przesłucham połowę...
  Mój nowy towarzysz przysiadł się z uśmiechem. Miał włosy koloru ciemny blond i był wysoki. Był koreańczykiem, ale coś tam wybełkotał do mnie po polsku.
-Cześć. Nazywam się Jung Hoseok-gdy to powiedział chciałam się zaśmiać.
-Nazywam się __-powiedziałam po koreańsku.
-Umiesz mówić po koreańsku?!
-Tak.
-To świetnie!-aż oczy mu się zaświeciły gdy to wykrzyknął.
-Ciszej.
-Ok.
Mimo iż chłopak sprawiał wrażenie miłego i wesołego nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Chyba drażniła go ta cisza, bo co chwile otwierał usta żeby coś powiedzieć, lecz dał za wygraną.
Zdążyłam już przyzwyczaić się do ciszy gdy przyszedł nasz 3 towarzysz.
-Namjoon, ale długo!-Hoseok ucieszył się na jego widok-To jest__-przedstawił mnie.
Wysoki blondyn z ciemną skórą uśmiechnął się uwodzicielsko do mnie. Odwzajemniłam wręcz udawany uśmiech.
-Nazywam się Kim Namjoon.
-Jestem __. Miło mi cię poznać.
-O, a jak ładnie mówi po koreańsku!-uśmiechnął się słodko. Próbowałam być poważna, ale jego śliczne dołeczki mi nie pozwoliły.
Zajął miejsce i zwrócili się z Hoseokiem do siebie. Rozmawiali ze sobą, lecz po chwili padło pytanie do mnie.
-Po co jedziesz do Korei Południowej?-zapytał podejrzliwie Hoseok.
-Na studia, a po co?
-Studia? My też je niedługo rozpoczniemy!
-Świetnie... A wy po co byliście w Polsce?
-Na wycieczce.-powiedział krótko Namjoon.
-To ciekawe.
-Nawet bardzo. Polskie dziewczyny są takie piękne.-Namjoon spojrzał mi znacząco w oczy.
-Sugerujesz coś?
-Tak.
-Nieważne.-odrzekł urażony Hoseok jakby podkreślając swoją obecność-to...będziesz mieszkać w akademiku?
-Planuje coś wynająć.
-Sama?-zapytał Namjoon.
-A z kim?
-No nie wiem...
-Jak długo uczysz się koreańskiego?-zapytał Hoseok.
-Pięć lat. A Azją interesuję się już 10lat.
-To dużo już musisz wiedzieć.-stwierdził Namjoon.

Samolot zaczął startować. Musieliśmy zapiąć pasy. Tak też uczyniliśmy.
Gdy wznieśliśmy się w powietrze poczułam że robi mi się niedobrze. Nigdy przedtem nie leciałam samolotem.
-Żygać...mi się chcę...
Miałam torebkę pod ręką. W jednej dłoni ją trzymałam, a drugą złapałam Namjoona za kolano.
Zgięłam się w pół. Moja twarz była blisko podłogi.
Myślałam że zacznę wymiotować, lecz tego nie zrobiłam. Nagle całe mdłości mi przeszły.
-__ wszystko w porządku?-zapytał Namjoon którego wciąż trzymałam kurczowo za kolanko(x'D).
Pokiwałam głową na tak.
-Może pójdziesz do łazienki?-zaproponował Hoseok. Znowu pokiwałam głową.
Ruszyłam w stronę toalety.
Kabina była otwarta. Otworzyłam szeroko drzwi i zobaczyłam chłopaka.
Blondyn robił do siebie dziwne miny z dziwniejszymi pozami w lustrze.
Gdy mnie zauważył speszył się.
Wybełkotałam ,,przepraszam" i szybko wyszłam. Czekałam przed drzwiami. Po chwili blondyn wyszedł zaczerwieniony.
-Eee...ja tylko... Jak się czujesz? Jesteś blada.-zapytał mnie swoim męskim głosem.
-Już lepiej. Dzięki.
Weszłam do toalety i zamknęłam na zasuwę.
Podeszłam do umywalki, odkręciłam wodę i przemyłam sobie nią twarz. Uspokoiłam się. Zrobiłam pare wdechów i wydechów. Wyszłam i wróciłam na swoje miejsce.
-W porządku?-zapytał Hoseok.
-Tak.
Reszta lotu odbyła się już bez większych wypadków w miłej atmosferze.
Trochę ze sobą rozmawialiśmy, ale większość czasu przespałam..

sobota, 22 marca 2014

12. Rozdział 4 Jak go poznałem

                        *Chanyeol*

Po szkole wracałem z Baekiem i szliśmy do niego do domu żeby się pouczyć. Głupio mi było ze względu na __, ale umówiliśmy się z Baekhyunem dawno temu.
Kiedy byliśmy już pod drzwiami usłyszałem krzyk dziewczyny. Spojrzałem w zaułek koło kamienicy Baeka. Ujrzałem jakiegoś faceta na ziemi, Hansola z naszej klasy i __. Facet odrazu wstał i uciekł.
-Na co się tak patrzysz?-zapytał Baek i wychylił się przez moje ramie.
-Ćiii...-nie chciałem żeby nas usłyszeli. Hansol złapał ją za brode. Byłem gotów by zareagować, lecz wiedziałem że on nie mógł by jej skrzywdzić. Kiedy uśmiechnął się do niej zrobiło mi się głupio że podglądywaliśmy.
Pociągnąłem Baekhyuna za rękaw.
-Chodź już-poprosiłem.
-A co jeśli coś jej zrobi?
-Przecież on nie mógłby.
-Skąd wiesz?
-Nie zauważyłeś jak on się dziś na nią gapił?!
-Ona nawet go nie zauważyła.
-Nie ważne. Chodźmy, bo już idą.
-No ok. Idziemy.-powiedział zrezygnowany Baek.
-Szczęście że nas nie zauważyli.
Zmierzali w stronę naszego domu. Tylko po co on trzymał ją za rękę?!
Zostawiłem to pytanie bez odpowiedzi. Baek zaciągnął mnie na góre, do jego mieszkania. Jego rodzice rozwiedli się gdy on był jeszcze dzieckiem. Jego mama musiała ciężko pracować na syna i mieszkanie, przez co rzadko bywała w domu. Jeszcze nie wyznaliśmy jej o naszym związku. Kiedy go poznałem był początek wakacji.
Byłem w parku. Było ciepłe popołudnie i wiał orzeźwiający wietrzyk.
Na sąsiedniej ławce usiadł poirytowany chłopak a za nim przydreptała dziewczyna.
-Oppa, proszę zgódź się! Proszę!-błagała przez łzy.
-Nie rozumiesz że nic do ciebie nie czuję?! Czemu mnie nie zostawisz?
-Ale ja ciebie kocham oppa!
-ALE JA CIEBIE NIE!-wykrzyczał jej to w twarz. Byłem już szczerze wkurzony tym zakłócaniem ciszy, ale też współczułem temu chłopaku przez tą natrętną dziewczyne.
-Hej, nie rozumiesz że on cię nie chcę? Jak możesz być taka głupia i jeszcze go błagać? Myślisz że przez to się zgodzi? Przez to bardziej się zrazi.-wysyczałem to tej żałosnej dziewczyny. Płacz i błaganie nic nie pomogą.
Dziewczyna-a właściwie idiotka-otarła łzy i uciekła zawstydzona dopiero kiedy zwróciłem jej uwagę.
Wróciłem do lektury gdy nagle ktoś wziął mnie za ręce i wytrącił moją książke na ławke.
-Dziękuje, hyung dziękuje!-uradowany chłopak uwiesił mi się na szyji.
Wzdrygnąłem się czując jego dotyk na moim ciele. Odepchnąłem go po czym podparty obserwował mnie. Zdziwienie malowało się w jego oczach. To chyba normalne że nie chciałem być przytulany przez chłopaka, prawda?
Zauważyłem że chłopak ma piękne rysy twarzy i ślicznie lśniące w słońcu włosy.
-Przepraszam że Cię odepchnąłem.
-N-nieszkodzi... Jestem Baekhyun, a ty hyung?
-Nazywaj mnie poprostu Chanyeol. Sądze że jesteśmy w tym samym wieku.
-Naprawdę? A do której idziesz klasy? Ja do pierwszej.
-Ja też.
-Zdawało mi się że jesteś starszy.
Pogadałem z nim trochę. Ba, nawet wymieniliśmy się numerami!
  W wakacje spotykaliśmy się prawie codziennie, lecz w pamięć najbardziej zapadł mi wieczór 2 tygodnie przed rozpoczęciem szkoły.
  Spotkaliśmy się w altance która znajdowała się w parku w którym się poznaliśmy. Było gorąco, miałem na sobie czarny podkoszulek który odsłaniał moje mięśnie i spodnie do kolan. Ujrzałem uśmiechniętego chłopaka idącego w moją stronę. Podaliśmy sobie dłonie na powitanie i usiedliśmy koło siebie. Rozmowa przebiegła dosyć niekomfortowo. Nie kleiła się tak jak zawsze. Coś chyba było nie tak.
-Baek, stało się coś?
-Nie, tylko nie wiem czy moge sobie na to pozowlić...
-Na co?
-Zobaczysz...-powiedziawszy to odrazu znalazł się nade mną. Byłem zszokowany tym co robił, ale na początku nie domyślałem się do czego dąży.
Jego ręka powędrowała na moje krocze masując je.
-Co ty wyprawiasz? Dzieciaku, ogarnij się!
Baekhyun nie zamierzał przestać. Wkładał rękę do moich majtek przez co bardziej się podniecałem.
Zaczął poruszać dłonią w góre i dół po moim twardym członku.
Robił to szybko i energicznie. Gdy czułem że nie może mi być przyjemniej, Baekhyun wziął go do buzi.
Bawił się nim na najróżniejsze sposoby jakie mógł wymyślić. Nigdy przedtem nie czułem takiej rozkoszy. Obciągnał mi jak najdroższa dziwka-nawet lepiej. Gdy moje nasienie wytrysnęło mi na twarz on zlizał to, świadom jakiej rozkoszy mi dostarczył.
Gdy już skończył, usiadł koło mnie dysząc. Musiałem zachować zimną krew. Jestem hetero, do tego jak mogłem pozwolić żeby kumpel mi to mógł zrobić?! Mimo tej całej rozkoszy jaką mi dał, nie moge.
-Baekhyun, proszę zapomnij o mnie-powiedziałem szybko wstając z miejsca.
-Ale Chanyeol ja...-złapał mnie za rękę, lecz odrazu uwolniłem się z uścisku jego dłoni. Musiałem odrazu stamtąd pójść, inaczej nie wiem co by mi się stało.
Nie mogłem mu więcej spojrzeć w oczy. Także nie mogłem przestać o nim myśleć. Niestety okazał się dla mnie tylko wakacyjną przygodą. Straciłem z nim jakikolwiek kontakt. Cholera, nawet nigdy go nie odwiedziłem. Tęskniłem za jego uśmiechem, głosem, oczami które zawsze mnie obserwowały. Tęskniłem za nim całym..

Nim się obejrzałem był już pierwszy dzień szkoły. Nieźle się odstawiłem. Ubrałem najdroższe ciuchy jakie Kris i Tao mi kupili(a dużo ich było). Poznałem prawie wszystkich z mojej nowej klasy, gdy jakiś chłopak zatorował mi drogę.
Nie mogłem uwierzyć własnym oczom! Ten cudowny chłopak którego odrzuciłem stał przede mną! Byun Baekhyun we własnej osobie! Objąłem go. Cieszyłem się jak dziecko. Baek najwyraźniej też skoro odwzajemnił mój uścisk. Nie chciałem go wypuścić z ramion, ale kiedyś w końcu musiałem to zrobić.
To jak zostaliśmy parą to zupełnie inna historia.
Pare dni później poszedłem do parku by poczytać. Wiał orzeźwiający wietrzyk. W sam raz by się zrelaksować w weekend.
-Zgadnij kto!-usłyszałem ten głos który tak wielbiłem. Dłonie zakryły moje oczy. Wiedziałem że to Baek, lecz uznałem to za urocze.
-Chan, jaka to ławka?
-Drewniana?
-Nie! Naprawde nie pamiętasz?
-...
-To tutaj się poznaliśmy!-teraz mi się wszystko przypomniało. Tą dziewczyne, wakacje i kiedy rzucił mi się na szyję...
-Więc Chanyeol...Czy ty chciałbyś zostać moim...no wiesz...Czy chciałbyś ze mną...no wiesz...chodzić?
Te słowa wywołały banana na mojej twarzy. Poczułem się najszczęśliwszą osobą na świecie.
-Baekhyun, oczywiście że się zgadzam!-czując że już nie wytrzymam pocałowałem jego usta najzachłanniej jak tylko mogłem. Przyciągnąłem go bliżej by utonął w moich objęciach. Patrzyliśmy sobie w oczy. Banan nie schodził z mojej twarzy.
Właśnie jak teraz gdy byliśmy u niego w domu. Będzie mi tłumaczył zadanie nawet sto razy i tak nie zrozumiem. Moge skupić się tylko na nim, na niczym innym.
-...jako na dar Boga dla historii w...
Darem od Boga to ty jesteś...Jestem szczęściarzem. I te twoje nóżki i tyłeczek... Ah, cud, miód i orzeszki. I twoje śliczne oczka które malujesz tylko dla mnie.
-Więc rozumiesz?
-Tak, Baekhyun jest darem od Boga.
-Co proszę?
-Bardzo dobrze mnie uczysz.
-Więc co zapamiętałeś?
-...
-Boże co cię tak rozprasza?!
-Nie mieszaj w to Boga!
-Odpowiedz.
-Ty...-powiedziałem, po czym przysunąłem twarz do jego twarzy. Znajdowała się teraz kilka centymetrów od mojej. Zauważyłem rumieńce na jego twarzy.
Zapragnąłem go. Tu i teraz. Zacząłem się do niego dobierać. Nie opierał się. Wpiłem się w jego usta i chciałem by ta chwila trwała wiecznie...

niedziela, 16 marca 2014

11. Portal randkowy

Wracałam piątkiem do domu zmęczona po pracy. Żeby sama utrzymać się w Korei musiałam dużo pracować. Szczeście że wynajmowałam mieszkanie z moim przyjacielem Jenissim, było troche taniej. Znałam go praktycznie od pieluch. Znaliśmy się na wylot. Nie wiedział tylko jednej rzeczy o mnie. A mianowicie moich uczuć. Nieważne jakie sygnały mu dawałam on i tak niczego się nie domyślał.

-Już jestem!-rzuciłam krótko gdy weszłam do mieszkania.
-HEJ!-wrzasnął ze swojego pokoju.
Jak zwykle coś robił o tej porze w swiom pokoju. Nawet nie chciałam mu w tym przeszkadzać-nie wiedziałam czego mogłabym się spodziewać..
Zaparzyłam sobie herbaty, zrobiłam pare kanapek i usiadłam w salonie z laptopem na kolanach. Sprawdziłam czy jest coś nowego na facebooku, blogach które czytam i odrazu przeszłam do rzeczy.
A mianowicie weszłam na portal randkowy. Zarejestrowałam się tam pare dni temu a już poznałam przyzwoitego chłopaka z Seulu.
Cuż, jeżeli Jenissi nie zauważy moich uczuć musze znaleźć sobie chłopaka w ten sposób inaczej nikt na mnie nie zwróciłby uwagi </3.
BigYang88(bo taki miał nick) był bardzo miły i szarmancki, co mi się w nim podobało. Na tym portalu nie można było dodawać swoich zdjęć, więc bardzo mnie zastanawiało jak wygląda. Fakt, wygląd nie jest ważny....ale nie chce by był to jakiś grubas.. Czatowałam z nim już tydzień, całymi wieczorami po pracy nawet po pare godzin.
Pisaliśmy ze sobą, gdy nagle zadał to pytanie..

Od: BigYang88

Bardzo miło mi się z tobą rozmawia. Co ty na to żebyśmy się ze sobą umówili na randkę?

Mam się spotkać z gościem z internetu?!

Zaraz, nie jestem dzieckiem... przecież mogę to zrobić. Jestem młoda dorosła powinnam mieć tyle odwagi na to.

Do: BigYang88

Bardzo chętnie. Jestem wolna w ten weekend. Kiedy masz czas?

Od: BigYang88

Jutro mam czas. To może o 17:00? Spotkamy sie przed kinem i pójdziemy na jakiś film, co ty na to? Tylko...jak cię rozpoznam?

Do: BigYang88

Brzmi świetnie. Napewno przyjdę. Ubiorę fioletową sukienke i buty na obcasach.

Zrobiłam to. Umówiłam się z tym gościem. Moja pierwsza randka w ciemno. Moja pierwsza randka ever. Dorastam hehe.

Leżałam już godzine w łóżku i nie mogłam zasnąć. Byłam troche zdenerwowana moją jutrzejszą randką. Co jeśli to będzie jakiś zbok? Będzie patrzył na moje nogi i piersi? Albo jakiś grubas? Będzie wpieprzał tylko popcorn i chłeptał cole?
Miałam nadzieję że będzie taki jak z nim pisałam.

Wybiła godzina druga w nocy. Nadal nie mogłam zasnąć. Zawsze gdy nie mogłam szłam do pokoju Jenissiego.
Tak zrobiłam tym razem. Wstałam, założyłam na stopy moje kapcie-króliczki i podążyłam w strone jego pokoju. Uchyliłam lekko drzwi, było ciemno.
-Tae...śpisz?-wyszeptałam.
-Nie..a co? Stało się coś?-powiedział słodkim, zaspanym głosem.
-Bo nie moge spać...
-Ohhh..chodź tu..-powiedział i wziął kawałek kołdry sygnalizując żebym weszła.
Wgramoliłam się do jego łóżka uśmiechnięta. Objął mnie swoim ramieniem. Cieszyłam się gdy mogłam z nim spać. Był tak blisko mnie, czułam jego ciepło. Czułam bicie jego serca i jego oddech.
Uwielbiałam to. Lubiałam czuć jego bliskość.

Obudziłam się w swoim pokoju. Jenissi jak zawsze przeniósł mnie do mojego łóżka. Chciałam chociaż raz obudzić się w jego objęciach i wspólnie z nim zacząć dzień.
Poszłam do kuchni i usiadłam przy stoliku. Była już 12:00. Troche się pospało po całym tygodniu pracy.
-Dzieńdobry~~-usłyszałam ten cudowny głos-śpiochu, co chcesz na śniadanie?
-Płatki z mlekiem poproszę-uśmiechnęłam się.
Zrobił mi je i podał.
-___ dziś wychodze do Sangwon'a. Nie będzie ci smutno gdy będziesz sama?
-Nie szkodzi, idź gdzie chcesz-powiedziałam po czym na mojej twarzy pojawił się wielki przebiegły uśmiech.
-Co? Czemu się uśmiechasz?
-Ja? Nie wcale.
-Dobra... To ja już wychodzę.
-Pa~-powiedziałam radośnie
-Pa-odpowiedział z uśmiechem. Skoro wyszedł to mam mieszkanie dla siebie i moge przygotować się na randkę bez jego zbędnych pytań typu ,,Gdzie idziesz"; ,,ale kiecka"; ,,dla kogo się tak odstawiłaś?".

Była już 13. Miałam jeszcze około 3 i pół godziny. Weszłam na portal randkowy.

Od: BigYang88

Hej, chciałem ci przypomnieć o spotkaniu^^ Nie zapomnij o mnie~

Zapomnieć o randce? Jak mogłabym?
Poszłam do łazienki i wziełam prysznic. Umyłam włosy i każdy skrawek mojego ciała.
Wyszłam spod prysznica, założyłam szlafrok i zaczęłam suszyć włosy.
Rozczesałam proste pasma i grzywkę.
Poszłam do pokoju i otworzyłam szafę. Fioletowa sukienka była na wieszaku. Była śliczna. Miała pas z kokardą i plisowaną spódnice. Założyłam ją. Wygłądałam zabójczo. Teraz musiałam zrobić makijaż. Poszłam do łazienki i stanęłam przed lustrem.
Nałożyłam na twarz krem BB. Usta lekko posmarowałam różową szminką. Wokół oczu narysowałam kreski eyelinerem.
Wyglądałam teraz jeszcze bardziej zabójczo.
Wzięłam jeszcze małą, czarną torebke i włożyłam tam telefon, portfel i takie tam.
Założyłam jeszcze moje czarne obcasy i byłam gotowa.
Było już po 16. Taksówka przyjechała i zawiozła mnie pod kino..

Nie było go jeszcze przed kinem. Musiałam zaczekać.
-Hej~ To ty jesteś CutiPi dwadzieścia jeden?-usłyszałam jak ktoś wymawia mój nick za moimi plecami. Odwróciłam się i mnie zamurowało. Go zresztą też.
-__ co ty tu robisz?
-A ty co tutaj robisz Jenissi?!
-Ja? Mam randkę.
-To ty jesteś BigYang88?
-Tak..
-To umówiłeś się ze mną!!!
-__ to nawet lepiej..
-O czym ty mówisz?
-Chciałem ci powiedzieć o moich uczuciach już dawno, ale bałem się że to zniszczy naszą przyjaźn..
-Głupku, nie potrzebnie się bałeś-powiedziałam po czym ujęłam jego twarz w dłonie-ja czuje to samo do ciebie.
-Naprawde? __ ja Cię kocham. Naprawde bardzo ciebie kocham. Więc.. czy chcesz ze mną oficjalnie.. Czy chcesz być moją dziewczyną?
Wreszcie usłyszałam te słowa które chciałam usłyszeć najbardziej. Od chłopaka którego kochałam najbardziej na świecie już od paru lat.
-Zgadzam się-promienny uśmiech zagościł na jego twarzy. Ten o którym zawsze śniłam. Chciałam żeby nareszcie nadeszła chwila którą wyczekiwałam.
Jenissi złożył na moich ustach słodki pocałunek. Chciałam już na zawsze zostać w jego objęciach...

sobota, 15 marca 2014

10. Listy z Francji Rozdział 3

Autor:amayl94
Rozdziały:9
Postacie:CL, Dara, Bom, Minzy
Opis Chaelin nigdy nie planowała zakochać się latem 1982 roku. To stało się tak szybko. Chociaż próbowała uciec od miłości, nie mogła oprzeć się obecności Dary. Jak daleko mogą się posunąć?

(Przepraszam za wszelkie błędy.)

Chaelin myślała że to będzie kolejny zwykły dzień pracy w sklepie z płytami. Ona nie narzekała już widząc bałagan w domu Dary. A potem .. myślała o pocałunku i to trochę bolało.
To był czas kiedy słońce świeciło najjaśniej.
Dara weszła do sklepu z płytami. Chaelin na początku myślała że to zbieg okoliczności. Nie mogła przestać patrzeć  na piękno Dary, gdy witała GD i Minzy. Jej cichy głos, jej doskonała twarz, jej szczupła figura, słodki śmiech...
Wszystko tak dobrze pasuje. Chaelin spędziła dzień pokazując jej cały sklep. Jej ulubione piosenki, jej ulubione okładki i jej ulubionych wykonawców.

Dara spojrzała na zegarek. Wydawało się jej że sekundy trwały godzinami.
-Nie rozumiem. Mogłabym przysiąc, że weszłam tu kilka minut temu.-Dara powiedziała a Chaelin nie mogła przestać się śmiać.
-Właściwie ... Przed wyjściem chciałam ci coś dać. Bardzo podoba mi się to-Chaelin powiedział i podała jej płyte John Cougars "Hurts So Good". Dara spojrzała na to i przyjęła.
-Chaelin naprawdę nie musiałaś...
-Chciałam. To moje aktualne ulubione utwory, więc mam nadzieję, że Ci się spodoba.
-Dzięki. Było naprawdę świetnie i mam nadzieję, że mogę odwiedzać cię częściej.
-Podoba mi się to. Można też odwiedzić mnie w klubie. Wiesz...Jeśli chcesz poznać CL.
-Mam nadzieję, że tak! Będę tam o północy. Do zobaczenia CL.

Minzy nuciła melodię, gdy Dara wyszła.
-Miła dziewczyna, mam nadzieję, że nie będziesz dziś wieczorem nieśmiała.
-MINZY! Nie mów tak! Jesteśmy po prostu przyjaciółmi.
-Wszyscy jesteśmy-Minzy mrugnęła zanim zniknęła za półkami.

Chaelin była gotowa na dzisiejszy wieczór. Miała ubrany najjaśniejszy strój i makijaż z brokatem. Była pewna że będzie gwiazdą nocy co stało sie jej nawykiem. Jej ojciec zapukał do drzwi jej pokoju.
-Hej kochanie. Idziesz do klubu dziś wieczorem?-Chaelin westchnęła, bo wiedziała, co miał do powiedzenia.
-Tato, kocham cię, ale proszę nie zaczynaj...-Jej ojciec przerwał jej.
-Spójrz kochanie. Mam zamiar zostawić je tutaj. To katalog z różnymi uczelniami...-CL poczuła wrzenie krwi.
-Tato, posłuchaj! Nie chcę tego robić. To jest moje życie i moja przyszłość.-CL wyszła z domu i pobiegła do klubu. Była zdeterminowana. Chciała się tam dostać przed Darą. Przybyła tuż przed północą, szybko zajęła miejsce DJ i robiła to co robi najlepiej.
Dara przybyła pół godziny po północy. Machnęła do CL, która podbiegła do niej.
-Dobrze się bawisz?-Dara powiedziała.
-Co? Nie słyszę cię?-CL krzyknęła.
-Chcesz zatańczyć?-Dara zapytała i wskazała na parkiet.
Tańczyły całą noc i dużo wypiły. Dara nie pamiętała, kiedy ostatni raz tyle się wyszalała.
Wyszły z klubu około 5 rano. Obie były tak pijane, że nie mogły dostać się do domu, więc spały w sklepie z płytami.

Następujące tygodnie też spędziły tak. Chaelin i Dara patrzyły na płyty w dzień i tańczyły w nocy. Pewnego ranka, kiedy Minzy znalazła Dare i Chaelin śpiące w sklepie powiedziała im że powinny wrócić do domu (lub dostać pokój). Mieli otworzyć sklep, ale Chaelin tak mocno bolała głowa, że ledwo mogła wstać. Ona i Dara spały naprawdę blisko. Czuła jej oddech na twarzy. Chaelin nie chciała wstać, ona po prostu chciała nacieszyć się tą małą chwilą z Darą.
-Chodź, musisz wstać!-Minzy krzyknęła gniewnym tonem.

-Chae, chciałam podziękować za noc. Było dużo zabawy. Szczerze mówiąc, nie pamiętam, kiedy ostatni raz czułam się tak żywa.-Dara powiedziała i dała jej małego buziaka w policzek i wyszedła z samochodu. Chaelin zamarła. Dopiero Dara zapukała do okna jej samochodu
-Mam zamiar zrobić jakieś śniadanie i kawę. Wstawaj-powiedziała.

Większość mieszkania zostało zrobione i wyglądało ładnie. Jadły jajecznice i piły kawę. Bom nie było, musiała pójść odwiedzić chorych członków rodziny.
-Szczerze mówiąc, kiedy Bom nie ma tutaj jest tu tak pusto. Na szczęście połowę lata spędziłam z tobą. No i ta płyta co mi dałaś? Słuchałam to bez przerwy-Dara powiedziała puszczając płyte i usiadła obok niej
-Nauczyłam się też słów.

Hurts so good

Come on baby, make it hurt so good

Sometimes love don't feel like it should

You make it hurt so good

-Naprawde cieszyłam się latem-Chaelin nie kłamała. Ona naprawdę cieszyła się z Darą... Może za dużo. Dara chciała szepnąć coś śmiesznego do ucha Chaelin, ale w tym samym momencie Chaelin odwróciła głowę i przypadkowo pocałowały się. Dara wycofała się naprawdę szybko i przeprosiła. Chaelin nie powiedziała nic. Ona po prostu chciała ją pocałować, a nawet jeszcze dłużej ale nie wiedziała, czy może. Więc wyszła bez pożegnania. Chciała uciec. Pobiegła więc po letnim deszczu. W końcu upadła na trawę. Nie mogła dłużej zaprzeczać. Nie mogła uciekać dłużej od  prawdy. Ona się zakochała, i to bardzo mocno.

piątek, 14 marca 2014

9.Rozdział 3 Nowa szkoła

Dziś był mój pierwszy dzień w szkole. Troche się denerwowałam, ale miałam nadzieję że szybko się tam zaklimatyzuję. Cieszyłam się że nie trzeba było nosić mundurków, bo inaczej wyglądalibyśmy jak klony. Ubrałam dzisiaj czarne rurki, biały t-shirt z jakimś napisem i czarny długi sweterek. Spakowałam wszystkie książki, wziełam torbe na dół i poszłam na śniadanie.
-Dzisiaj podwozimy was z Tao-powiedział mi Kris.
Zjedliśmy śniadanie i zapakowaliśmy(x'D) się do samochodów. Jechałam razem z Tao, Sehunem i Czeniolem.
Wysiedliśmy z auta i się pożegnaliśny. Teraz sama musiałam pójść do sekretariatu. Weszłam głównym wejściem i odrazu znalazłam drzwi z napisem ,,Sekretariat". Weszłam tam.
-Dzień dobry. Nazywam się ___ ___. Jestem tu nowa.
-Dzień dobry! Czekaliśmy aż przyjdziesz. Tutaj masz swój plan lekcji i klucz do szafki.
-Dziękuje. To ja już pójdę na lekcje. Dowidzenia.
-Dowidzenia!-odpowiedziała mi miła pani z sekretariatu i wyszłam.
A więc pierwsza lekcja w sali 2.08.
Przystanełam przed klasą i usłyszałam głos nauczycieli.
-Dzisiaj do naszej klasy dojdzie nowa koleżanka. Przyjechała z bardzo daleka. Nie długo powinna przyjść.
Raz kozie śmierć. Wzięłam głęboki wdech i weszłam do klasy.
-Dzieńdobry. Nazywam się __ ___. Jestem z Polski.
-Miło nam cię poznać. Prosze zajmij miejsce-powiedziała nauczycielka z najpiękniejszym uśmiechem jaki kiedykolwiek widziałam. Nawet słodszy niż uśmiech Luhana. Zauważyłam że ktoś z tyłu macha do mnie. To był Kyungsoo. Uśmiechnęłam się do niego i dosiadłam. Nadal czułam na sobie wzrok wszystkich uczniów. Było to dla mnie krępujące ponieważ nie lubie być w centrum uwagi.
-Patrz ile chłopaków się na ciebie patrzy! Masz powodzenie.
-Nie żartuj sobie-odpowiedziałam Kyungsoo.
W ławce przede mną zobaczyłam Czeniola z jakimś chłopakiem. Wypatrzyłam też Sehuna w drugiej ławce który siedział samotnie.

Po dwóch lekcjach zaczeła się długa przerwa na lunch.
Poszliśmy z Kyungsoo na dziedziniec żeby zjeść.
-Chodź tam do chłopaków!
-Gdzie?-zapytałam po czym Kyungsoo wziął mnie za rękę.
Usiedliśmy przy stole piknikowym na dziedzińcu z Sehunen, Luhanen i Jonginem. Po chwili przyszedł Chan z dwoma chłopakami.
Jednego kojarzyłam z klasy.
-Chłopaki poznajcie moją nową siostre __-zaczął Chan-__ to jest Baekhyun i Yixing. Yixing chodzi do 4 klasy.
-Miło mi was poznać-uśmiechnęłam się i ukłoniłam do nich na co oni też odpowiedzieli uśmiechami.
Yixing zajął miejsce koło Sehuna, a Chan z Baekhyunem usiedli koło siebie.
Nagle ktoś podbiegł do Kyungsoo i objął go od tyłu, na co on się zarumienił.
-Jongdae nie tutaj...
-Jak nie teraz to kiedy?-chłopak zaczął szeptać do ucha Kyungsoo. Byłam na tyle blisko żeby usłyszeć jego szept.
-Jongdae, prosze poznaj naszą nową siostre-wyćwierkał Luhan jakby specjalnie chcąc im przeszkodzić.
-Ah, więc to ty! Myślałem że chłopcy przerzucili się już na dziewczyny. Miło mi Cię poznać!-podał mi dłoń na przywitanie, po czym usiadł koło Kyungsoo.
-Jeszcze czego!-prychnął Baekhyun.
-Wiesz że miłość nie wybiera?!-wtrąciłam się.
-No...rzeczywiście...-powiedział Czeniol po czym spuścił głowe.
-A więc Baekhyun przeciągnął cię na tamtą strone?
-Nie!
-To ciekawe kto!- prychnął Jongin.
-No właśnie!-dodał Baekhyun.
-Oh już przestańcie!-powiedział Luhan.
-Ty się lepiej nie odzywaj księżniczko!
-Baek, nie jestem księżniczką! Jestem najbardziej męski z was wszystkich!
-Chciałeś być śmieszny?-zapytał Jongdae.
-Jakbyś był męski to byś nie był gejem-powiedziałam po czym wybuchła salwa śmiechu, mimo iż dla mnie nie było to śmieszne.
Obrażony Luhan posłał mi kuksańca w bok.
-Teraz to naprawde wyglądasz jak obrażona księżniczka.
-__ ma rację-dodał Baek.
Luhan kopnął mnie pod stolikiem. Oddałam mu, na co także odpowiedział mi kopnięciem dopóki go nie kopnęłam z całych sił. Jęknął z bólu.
-Mogłeś nie zaczynać-powiedziałam po czym chłopcy zachichotali.
-Od niego każdy jest silniejszy-zaczął Baek.
-To...jest widoczne.
-I jeszcze ta jego twarz...
-No, przez to wygląda na jeszcze bardziej bezbronnego!
-Nawet nie wiesz ilu starych facetów się za nim ogląda!
-Wiecie że ja to słysze?-wtrącił się Luhan.
-Tylko się nie obrażaj księżniczko!-odpowiedział Baek.
Tylko ja, Baek i Luhan byliśmy w tej konwersacji. Reszta pewnie uważała to za głupi temat lub tylko Baekhyun lubił z niego żartować.
Zresztą Sehun z Yixingiem szpetali sobie słodkie słówka. Kyungsoo i Jongdae także.
Tylko Chan i Baek ze sobą nie romansowali. Może do czasu...
Ja, Luhan i Jongin jedliśmy w pełnej ciszy, gdy nagle usłyszałam głos za mną.
-Ej, ty nowa!-zawołała mnie jakaś dziewczyna która szła w moją strone z dwiema koleżankami.
Wstałam automatycznie z mojego miejsca. Wyglądała na typową gwiazde szkolną.
-Co ty sobie wyobrażasz że siedzisz z tyloma chłopakami?!-krzyknęła. Spojrzałam na chłopaków którzy bacznie oglądali całą akcję.
Wtem poczułam że dziewczyna popycha mnie na siedzenie i ciągnie mnie za włosy.
-Nawet nie wiesz z kim zadzierasz!-wykrzyczała mi to w twarz.
Popchnęłam ją i wstałam. Zamachnęłam się z całej siły i uderzyłam ją w twarz. Złapałam ją za kołnierz i uderzyłam kolanem w jej brzuch tym razem nie tak mocno.
-To chyba ty nie wiesz z kim zadzierasz-powiedziałam po czym ją puściłam. Jej koleżaneczki do niej podeszły i ją z tąd wzięły.
Wróciłam do stolika ze spuszczoną głową.
-Czy to nie było troche za mocno?-zapytał Baekhyun.
Spojrzałam na nich z najsłodszym wyrazem twarzy na jaki było mnie stać. Teraz to oni byli speszeni.
-Oppa, przecież to ona zaczęła. Niech suka nie myśli że może ze mną pogrywać-starałam się mocno podkreślić słowo oppa po czym słodko się uśmiechnęłam.
-Nawet ja nie umiem tak mocno przywalić!-przyznał Jongin.
-Kai, nie pamiętasz jak mnie obroniłeś przed tym facetem?! Wtedy to on wył z bólu na ziemi!-dodał Luhan.
Kai? A tak to jego przezwisko. Mówili mi o tym wczoraj.
-Pewnie chciał cię zgwałcić Luhan-przychnęłam.
Wszyscy wybuchli śmiechem, na co obrażona księżniczka spojrzał na nas urażony.
-To pewnie prawda!-dodał rozbawiony Czeniol.
-Możliwe...-powiedział Kai po czym napił się soku.
Zadzwonił dzwonek na lekcję.

Po skończonych lekcjach musiałam wracać sama. Fakt że to zaledwie było 10 minut drogi i ją pamiętam. Ale to był mój pierwszy dzień w nowej szkole. Kyungsoo był zajęty. Nawet Czeniol z Baekiem szli gdzie indziej, a Tao z Krisem pewnie byli w pracy że nie mogli przyjechać.
Westchnęłam gdy wyszłam ze szkoły. Nikogo dzisiaj nawet nie zapoznałam. Wygląda na to że przerwy będę spędzać tylko z rodzeństwem, Baekiem, Yixingiem i Jongdae. Nawet żadnej dziewczyny... Chociaż Luhan może się liczyć. W sumie to nie chciałam spędzać samotnie przerw. A z nimi było raźniej.
Szłam samotnie, nie było innych ludzi. Nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek i przyparł do ściany jakiegoś budynku. Byliśmy w zaułku. Pomimo mojej siły nie umiałam się wydostać.
Spojrzałam na mojego przeciwnika. Był to facet koło dwudziestki z czarnymi krótkimi włosami i umieśnionym ciałem. Nie dziwie się czemu był silniejszy.
-Teraz oduczysz się bicia dziewczyn-powiedział. A więc to musiał być ,,kolega" tej dziewczyny. Chłopak podniósł rękę. Co mi tam, najwyżej połamie mie zęby lub nos. Zaczął się zamachiwać. Zamknęłam oczy i czekałam na ból.
Jednak nic nie poczułam. Otworzyłam oczy. Zobaczyłam chłopaka który w pore zatrzymał rękę tego faceta. Pociągnął go i rzucił na ziemie.
-Teraz ty masz oduczyć się bicia dziewczyn-wysyczał przez zęby kiedy trzymał go za kołnierz.
Facet od razu stanął na nogi i zwiał
Odetchnęłam z ulgą.
Blondyn podszedł do mnie i chwycił mnie za brodę przez co spojrzałam mu prosto w oczy.
-Nic ci nie jest?-zapytał.
-Nie.
-Napewno?
-Napewno-zauważyłam troskę w jego oczach-Dziękuje.
Chłopak puścił moją twarz. Nie był tak blisko więc mogłam mu się lepiej przyjrzeć. Miał w sobie coś znajomego.
Przecież to ten chłopak na którego wpadłam!
-Eee...za tamto w galerii...jeszcze raz przepraszam...-wybełkotałam.
Chłopak przybliżył twarz do mojej i się uśmiechnął.
-Naprawde nieszkodzi.
-Wiesz, bo ja wracałam do domu...ze szkoły...i ten facet...bo wracam do domu...-nie wiem czy to przez szok czy tego chłopaka nie mogłam poprawnie sklecić zdania.
-Moge cię odprowadzić do domu jeśli się boisz-zaproponował nie przestając się uśmiechać co wywowało u mnie rumieńce.
-Dobrze-odpowiedziałam po czym pociągnął mnie za rękę i wyszliśmy z zaułku.
-__ to w jaką idziemy strone?
-W tamtą-zaczęłam iść we wskazanym przeze mnie kierunku-ale skąd znasz moje imię?
-Jesteśmy w tej samej klasie.
-...
-Siedziałem 2 ławki przed tobą..
-...
-Jakbyś się nie przyjaźniła z tymi pedałkami to byś mnie zauważyła!
-To nie są pedały! Znaczy są... ale to moi bracia...
-Naprawde należysz do tej pedalskiej rodziny rodziny?!
-Nie pedalska tylko gejowska. Ewentualnie homoseksualna.
-Dobrze, więc odpowiedz mi.
-Tak, należe do tej rodziny od piątku. A co niby myślałeś?
-Nic...
-Ok...
-To...
-To jak się w ogóle nazywasz?
-Kim Hansol
-Ładnie.
-Kamsa.
-To mój dom...więc może...
-Tak myślałem że to twój dom skoro stoimy tu już prawie 10 minut.
-Naprawde tak długo?
-Tak.
-No to ja już może pójdę... Mam dużo lekcji i w ogóle...
-Przecież nic nam nie zadali!
-Dobra, to ja już pójdę.
-Przyjdę po ciebie jutro i pójdziemy razem do szkoły, ok?
-Nie musisz sprawiać sobie tyle kłopotu.
-Przecież mieszkam cztery domy dalej!
-No to do jutra...
-Do zobaczenia-uśmiechnął się po czym zorientowałam się że przez cały czas trzymał mnie za rękę. Tylko po co to robił?
Weszłam do domu. Drzwi nie były zamknięte, więc ktoś musiał już wrócić. Weszłam do kuchni.
-Cześć! Jak było w szkole? Obiad już na ciebie czeka.-przywitał mnie Tao.
-Było...fajnie.
-Poznałaś jakieś koleżanki.
-Nie. Wygląda na to że jestem skazana na rodzeństwo.
Nic nie odpowiedział ponieważ postawił przed nosem talerz z ciepłym jedzeniem.
Zaczęłam jeść. Było dobre, ale nie tak pyszne jak wczorajszy obiad Kyungsoo.
Odłożyłam talerz i poszłam do salonu pooglądać telewizję. Położyłam się wygodnie na kanapie i zaczęłam lecieć po kanałach..

czwartek, 13 marca 2014

Listy z Francji Rozdział 2

Autor:amayl94
Rozdziały:9
Postacie:CL, Dara, Bom, Minzy
Opis: Chaelin nigdy nie planowała zakochać się latem 1982 roku. To stało się tak szybko. Chociaż próbowała uciec od miłości, nie mogła oprzeć się obecności Dary. Jak daleko mogą się posunąć?

(Przepraszam za wszelkie błędy.)

Chaelin weszła do sklepu wcześniej niż jej współpracownicy Minzy i G-Dragon. Zjadła śniadanie przed czyszczeniem tego miejsca. Co tak naprawdę podobało jej się. Bycie tutaj dawało jej dużo spokoju w sercu. To było tak, jakby należało do niej a nie innego. Zrobiła w życiu rzeczy, które najbardziej kochała. Chaelin poszła do zakątka Minzy. Miała dobry gust-Led Zeppelin, The Beatles, The Rolling Stones i takie tam.

Przypomniała sobie wszystkie te czasy, gdy była na górze i gdy GD i Minzy myśleli że nikt ich nie widział, gdy tańczyli i krzyczeli do The Beatles "Twist and Shout". To naprawdę rozczula jej serce. Mimo, że nigdy im nie powiedziała, że jest bardzo wdzięczna za nich w taki sposób, że nie może wyjaśnić. Była bardzo wdzięczna za to miejsce. Słodki zapach, poranna kawa uderzająca cię w chwili, wejście na tysiąc  kolorowych rekordów, współpracowników i poczucie przynależności gdzieś. Minzy i GD weszli w tym samym czasie. Obaj nosili kolorowe ubrania i okrągłe okulary.
-Kolorowo dzisiaj, nie?-Chaelin powiedziała z uśmiechem.
GD odwzajemnił uśmiech.
-Tak, jest. Nawiasem mówiąc, nie było cię wczoraj. Brakowało nam naszej DJ.
-Wiesz, rodzice znowu się czepiali.
-Przykro mi to słyszeć.

Tydzień minął szybko. Nic niezwykłego się stało. Dara nie pojawiła się. Chaelin zastanawiała się, dlaczego myśli o niej, kiedy zamieniły ze sobą tylko pare zdań. Myślała, że to dlatego, że nie poznała nikogo nowego przez długi czas, a ona była po prostu podekscytowana widząc kogoś nowego. Tak. Wiedziała że o to chodziło. Miała tych samych przyjaciół od pierwszej klasy, znała wszystkich z dzielnicy i nie miała chłopaka długi czas. Myślała, że ​​jej uczucia z Darą nie wykraczają za uczucia przyjaciela.

Chaelin wyglądała dzisiaj jakby miała dość. Pozwoliła jej blond kręconym lokom leżeć luźno i założyła dżinsy. Kupiła lody i usiadła na ławce korzystając z dobrej pogody.

Nagle poczuła ciepłą dłoń na jej prawym ramieniu.
-Cześć, mam nadzieję, że mnie nie zapomniałaś.-Chaelin natychmiast rozpoznała cichy głos.
-Czy to nie ja jestem osobą która powinna zadać to pytanie?-Chaelin odpaliła.
-WOOOW, czuję się popularna.-Dara zaśmiała się głośno. Chaelin przeprosiła.
-Czekałam na Ciebie cały tydzień, ale nie pokazałaś się.
-Mówiłam ci, że przeniosłam się kilka dni temu.Jest dużo pracy.
-Tak, w porządku.
- Zrobię coś dla Ciebie.
-W jaki sposób?
-Możesz dziś zjeść obiad w moim domu?
-Brzmi dobrze.Co jemy?
-Zobaczysz.

Chaelin i Dara poszły do domu Dary. Dara przeprosiła za bałagan.Ubrania były na podłodze i wyglądało na to, że właśnie skończyli malować ściany. Weszli do kuchni, gdzie jej współlokatorka Bom gotowała obiad. Dara dała jej mały pocałunek na wardze co oznaczało dużo. Chaelin poczuła się zazdrosna, mimo przekonania że nie ma żadnych uczuć względem Dary.
-Obiad gotowy. Mamy bulgogi.-Bom krzyknęła z kuchni.
-Nie ma kukurydzy?-Dara lekko zachichotała.
-Będzie później, nie martw się kochanie.-Bom odpowiedziała.
Reszte wieczoru spędziły na opróżnianiu butelek wina, tańczeniu do The Beatles i poznawaniu siebie. Chaelin wyszła przed 21. Ona naprawdę nie czuła się jak DJ dzisiaj. Nie rozumiała co się działo z jej sercem. Jakby to było zbyt ciężkie do zrozumienia. Miała nadzieję, że prześpi się z tym uczuciem.

wtorek, 11 marca 2014

Listy z Francji

Listy z Francji

Autor:amayl94
Rozdziały:9
Postacie:CL, Dara, Bom, Minzy
Opis: Chaelin nigdy nie planowała zakochać się latem 1982 roku. To stało się tak szybko. Chociaż próbowała uciec od miłości, nie mogła oprzeć się obecności Dary. Jak daleko mogą się posunąć?

Przedmowa
-Wtedy nie umrzyj.
-Dlaczego?
-Obiecaj mi, że nie umrzesz.
-Powiedz mi, dlaczego.
-Bo cię kocham i chce żebyśmy żyły wiecznie.

To mój pierwszy tłumaczony ff(nie musiałam pisać, hehe ㅋㅋㅋ) więc prosze przymknijcie oko na błędy~

Park Sandara 07 maja 2014

Bonjour moja droga. Tęskniłam za tobą tak bardzo. To jest rok od ostatniego czasu gdy pisałyśmy i rozmawiałyśmy. Powinnaś zobaczyć mój ogród. Hortensje, lilie, tulipany, fuksje czekają na ciebie, więc dlaczego nie możesz odwiedzić nas kiedyś? Och, moja droga, nawet po tych wszystkich latach wciąż mogę usłyszeć letni wiatr szepczący twoje imię. Jak się masz? Piszę ten list, żebyś pamiętała o mnie. Nie zapomnij o mnie. Nigdy. Proszę, po prostu napisz do mnie. Kocham cię.

Od: Lee Chaelin

LATO 1982:

-Chaelin, kochanie nie biegaj tak dużo. Jest gorąco i połączenie ciepła i potu .. to jest po prostu ...-mama Chaelin westchnęła.
-Nie martw się mamo!-Chaelin poszła do najbliższego sklepu by kupić jakieś lody. Ona naprawdę nie wytrzymywała ciepła  i nie rozumiała dlaczego było tak gorąco, pod koniec kwietnia. Weszła do sklepu i patrzyła na wszystkie produkty. Chaelin była tak skoncentrowana na wszystkim, co mieli w sklepie, że nawet nie zauważyła dziewczyny przed nią. Dopiero kiedy wpadły na siebie, Chaelin zauważyła ją.

-O, przepraszam, to jest po prostu ... uhm przepraszam-Chaelin czuła jak policzki jej się czerwienią. Dziewczyna przed nią słodko się uśmiechnęła.
-Och, nieszkodzi. Nazywam się Sandara ale możesz mówić do mnie Dara.
- Cześć, jestem Chaelin...W dzień.
- A co to znaczy? Jesteś wampirem w nocy?
Zarówno Chaelin jak i Dara śmiały się jak małe dziewczynki po środku sklepu.
- Nie miałam na myśli to ... Wiesz, jest klub nocny obok sklepu muzycznego, w którym pracuję. To znaczy, jeśli szukasz zabawy, znają mnie jako DJ CL.
- Och jesteś DJ? To jest fajne. Ale tak ja na pewno się wybieram do tych klubów za pare dni. Uhm ... Gdzie pracujesz?
-Po prostu uhm .. wiesz, że jest sklep lody o nazwie "Najlepsze w lecie." Tak, jeśli przejdziesz przez ulicę i pójdziesz  prostą droga widzisz sklep muzyczny o nazwie "YG". Obok niego, powinno być nocny klub o nazwie "2NE1."
- Dzięki. Wybiorę się  tam kiedyś. To było naprawdę miło z tobą rozmawiać, ale muszę iść.
- Czekaj, jesteś tu nowa? Ja naprawdę nie widziałam cię tu.
- Tak. Przeniosłam się tu kilka dni temu.
-Jeśli chcesz, mogę pokazać ci to miejsce.
-Naprawdę? Dzięki! Odwiedzę cię w pracy w najbliższym czasie. Pa!
-Pa
Chaelin poszła do domu i powiedziała rodzicom o nowej dziewczynie.
-Ona jest bardzo słodka i wyglądała ładnie. Powiedziałam jej o pracy i takie tam.
-Chaelin. Jak długo zamierzasz tam pracować?-zapytał jej ojciec.
-Tato, mieliśmy tą rozmowe wiele razy.-Chaelin wyszła z kuchni prosto do swojego pokoju, zanim mogli coś powiedzieć. Miała już naprawdę dosyć że jej rodzice ciągle starają zdecydować jak będzie wyglądać jej przyszłość. Chcieli, żeby pracowała jako lekarz lub prawnik, ale Chaelin nie chciała nic z tego. Jej pasją, jej przyszłością była muzyka. Sklep z płytami w dni, DJ w nocy. Ona nie chce niczego innego. Chciała spać, ale jej umysł był rozproszony, głównie dlatego, że nie mogła przestać myśleć tylko o Darze. Jej uśmiech, jej kręcone włosy, jej luźny t-shirt, jej śmiech, silny zapach perfum... Dara, Dara, Dara... Chaelin nie rozumie,  dlaczego ona myśli o niej za dużo. Zanim się zorientowała, był już ranek. Chaelin wstała gotowa do pracy w nadziei na spotkanie Dary..

sobota, 1 marca 2014

Rozdział 2 Nowy wystrój

Wróciliśmy z zakupów i brałam się już za dekorowanie pokoju z moją nową "mamą".
-Teraz ten pokój jest przytulniejszy!-powiedział Tao
Rzeczywiście był. Zmieniliśmy zasłony i pościel pod kolor ścian. Na ścianie koło biurka powiesiłam pare plakatów moich ulubionych zespołów m.in. 2NE1, Hello Venus, f(x) i Nine Muses. Powiesiłam też troche ramek ze zdjęciami.
-Chyba coś mało masz ciuchów...
-Jest w porządku-odpowiedziałam speszona.
-Nie martw się, jutro pojedziemy ci coś kupić do ubrania. Lubisz może Gucci?-zapytał gdy nagle chłopcy zjawili się w drzwiach.
-Eee...To jakiś piosenkarz?
Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Naprawde nie wiedziałam o co chodzi.
-Dziewczyna a na modzie się nie zna-powiedział Jongin który śmiał się najgłośniej. Więc chodziło o mode
Pewnie drogie to Gucci skoro nie znam. Zamilkli gdy na mojej twarzy pojawił się smutny grymas.

Przed pójściem spać myślałam jeszcze o dzisiejszym dniu. Pierwsze wrażenie było... dziwne. A uczucie że są tu tylko faceci było jeszcze dziwniejsze. Tyle napaleńców pod jednym dachem i jedna dziewczyna. Tak jakby Tao wliczał się do dziewczyn, ale nie chciałam go dodać.
A co jeśli jakiś napaleniec rzuci się na mnie? Czym ja się obronię?
Hmmm, ta rura od odkurzacza jest całkiem przyzwoita. Zmieściłabym ją nawet w moim plecaku, ale zasięg odkurzacza byłby krótszy i nie wziełabym jej wszędzie. Nóż też odpada, bo ktoś pomyślałby że jestem psychopatką. Może paralizator lub gaz pieprzowy? Tylko gdzie taki kupić? Jutro jedziemy do galerii, może tam będzie jakiś sklep z tym? Zobaczymy.
Jak na razie wezmę tą rure.

Nagle do pokoju weszli wszyscy oprócz Kyungsoo.
-Co ty robisz z tą rurą?-zapytał Luhan
-Eee..nic..-szybko wsunełam ją pod łóżko, ale tak żeby była w zasięgu mojej ręki.
-Chyba nie chcesz nas nią zatłuc?-zapytał Jongin
-Raczej nie...
-Nie ważne-prychnął Sehun-Jak ci się u nas podoba?-dodał bardziej entuzjastycznie.
-Nie spodziewałam się takiego obrotu wydarzeń..
-Może spodziewałaś się kobiet?-zaćwierkał Luhan
-Tak. Lecz gdy zobaczyłam Krisa w ogóle nie spodziewałam się dzieci.
-Ha, no rzeczywiście jest młody-powiedział Chanyeol.
Chanyeol to jest takie długie. Chan, Czankie, Czeniol wszystko byle by nie nazywać go oppa.
-No więc...on jest waszym prawdziwym ojcem?
-Wszyscy jesteś adoptowani.
-Ah..wszyscy...
Prawie mnie zatkało. Więc byli w podobnej sytuacji co ja. Ale na pewno nie przeżyli takiej tragedi co moja.
-Nie ma się czym martwić-pocieszył mnie Luhan po czym posłał mi najsłodszy uśmiech jaki kiedykolwiek widziałam.
-To niewiarygodne że jesteś chłopakiem, skoro jesteś taki słodki.
-Właśnie że jestem!-kiedy był naburmuszony wydawał się jeszcze słodszy.
-Trudno w to uwierzyć-prychnął Czeniol
-No wiem.
-Za to ty nie zachowujesz się jak dziewczyna!
-Czym ty właściwie się interesujesz?-zapytał Sehun
-Samochodami, rysowaniem, tańczeniem i k-popem.
-Samochodami? No rzeczywiście męsko.
-Nawet Gucci nie zna!-zaśmiał się Jongin
-A taniec do k-popowej piosenki znasz?
-Tak.
-To zatańcz-powiedział Jongin
Puściłam piosenkę Tiny-G-Minimanimo która już dawno chodziła mi po głowie.
Zatańczyłam bez pomylenia, myśle że całkiem dobrze mi poszło.
-Ładnie śpiewasz-powiedział Czeniol na co automatycznie się zarumieniłam. Śpiewanie podczas tańca było moim odruchem nad którym nie panowałam. Nie powiem że fałszuje, ale też nie jest perfekcyjnie.
-I nieźle się ruszasz-dodał Jongin
-Dziękuje.
-A boysbandów nie lubisz?
-Nie. Nie lubię tych gejów tańczących w za ciasnych spodniach.
-Ha, geje-zaśmiali się na słowo gej.
-Co śmiesznego w słowie gej?
-Tutaj każdy jest gejem oprócz Chanyeola który co raz bardziej się do tego przekonuję-wyjaśnił Sehun
A więc to tak... Trafiłam do gejowskiej rodzinki... ale na Czeniola jeszcze nie za późno. Jak zaraz mu strzele tą rurą w głowe to mu się odechce noszenia obcisłych spodni!
Poczułam silne dłonie na moich ramionach. Przecież ja naprawde wziełam tą rurę!
-I tak się nie nawrócimy-zażartował Jongin
Szybko wsunełam tą rure pod łóżko, cała czerwona.
-Jakoś będę musiała się do tego przyzwyczaić...
-Nie masz wyjścia.-wtrącił Luhan.
Jeszcze pare lat. Ale skoro są gejami to nie będą się do mnie dobierać?! Mam taką nadzieję.
Zrobiło się późno więc chłopcy poszli do swoich pokoi.
Przez dzisiejsze wydarzenia jeszcze nie byłam śpiąca. Na dworzu było ciepło, wyszłam więc na balkon żeby się przewietrzyć. Balkon nie był za duży. Po środku był mały stoliczek i dwa krzesełka. Usiadłam na krześle i patrzyłam się w dal, nadal analizując dzisiejszy dzień. Usłyszałam że ktoś wszedł i dosiadł się do mnie. To był Kyungsoo. Uśmiechnełam się na jego widok. Czułam że będzie mi najbardziej bliski, zwłaszcza że ma pokój koło mojego.
-Nie śpisz jeszcze?-zagadał
-Nie chce mi się.
-Podoba ci się tu?
-Bardzo. I wiesz...nie przeszkadza mi to że jesteście homoseksualni...
-A więc powiedzieli ci już?
-Tak. Nawet nie wiesz co o was myślałam przedtem.
-Dom pełen zboczeńczów?
-Jakbyś mi czytał w myślach.
-Też bym tak myślał.
-Chyba wszyscy.
-To jest oczywiste.
-Nawet szukałam czegoś do obrony.
-Ja ci nic nie zrobie.
-Tak myśle.
-Chcesz zobaczyć mój pokój?
-Pewnie.-zaproponował po czym weszliśmy do jego pokoju.
Ściany były koloru niebieskiego. Dużo rzeczy było pod kolor.
Był wielki regał z książkami. Naprawde lubi chłopak czytać. Podeszłam bliżej żeby się lepiej przyjrzeć. Jakieś książki fantasy, poradniki i naprawde duuużo książek kucharskich.
-Lubisz gotować, co?
-Uwielbiam. Ja tutaj gotuję.
Usiadłam na łóżku, które było całkiem miękkie. Dosiadł się.
-Moge cię o coś zapytać?
-Jasne.
-W których jesteście klasach?
-Ja, Sehun i Chan jesteśmy w 1 klasie, Luhan w 2, a Jongin w 3.
Hmmm, czyli mam tyle samo lat co Kyungso.
-Nie jestem pewien czy Kris zapisał cię do naszej klasy..
-Ah...czyli będziemy w tej samej klasie..
-Fajnie, co?
-Tak...
Nie ucieszyłam się na tą myśl co może się wydarzyć z nimi w jednej klasie. Ale przynajmniej to nie była ta zfochowana panienka Luhan.
-W porządku?-zapytał.
-Tak, ale już pójde spać.
-Dobranoc.
-Dobranoc.-uśmiechmełam się po czym wyszłam i weszłam do swojego pokoju zamykając przy tym drzwi od balkonu.
Wygrzebałam z szafy moją koszule nocną z Hello Kitty i się przebrałam. Wskoczyłam do łóżka i nie mając sił odpłynełam w objęcia Morfeusza.

* Obudziłam się w innym pomieszczeniu na niewygodnym krześle. Nie ujrzałam nikogo na długim korytarzu. Wyglądało to na szpital, ale która była godzina? Było zupełnie pusto. Postanowiłam pozostać na moim miejscu i poczekać.
Z jednej sali wyszła kobiea w stroju pielęgniarki. Wyglądała może na trzydziestke i miała długie kruczoczarne włosy związane w warkocza.
-Twoja mama nie żyje...
Co? Przecież ona musi żyć! Nie może mnie tak zostawić. Nie moge teraz zostać sama.
-To nie prawda! Nie możesz!
Ona musi żyć!Nie możesz... *

-Czego nie moge?- usłyszałam o czym gwałtownie usiadłam na łóżku.
-Auuć!- zobaczyłam Jongina tarzającego się po podłodze z bólu. Moje czoło też bolało... Cholera, uderzyłam go. Ale po co ślęczał nad moim łóżkiem?
Mój sen... To był dzień gdy zmarła moja mama...
Łzy zaczeły spływać po moich policzkach. Nie mogłam powstrzymać szlochu. Schowałam twarz w podusze żeby go zatłumić.
-Aż tak cię bolało? Przepraszam nie płacz!- Jongin obwiniał sam siebie.
-Co tu się dzieje?-ktoś wszedł do mojego pokoju po czym wziął mnie na kolana i przytulił. Pozwolił mi się wypłakać. To był Kris. Poczułam jakby naprawde był moim tatą.
-Miałam zły sen...o mamie... Już w porządku-odpowiedziałam spokojnie.
-Przebierz się i zejdź na śniadanie.- powiedział serdecznie Kris po czym wyszli z mojego pokoju.
Włożyłam turkusową, zwiewną koszule z krótkimi rękawkami i białe szorty.
Zeszłam na dół. Cała rodzinka była przy stole. Śniadanie było świetne, pewnie Kyungsoo je przyrządził.
-To co, jedziemy na zakupy?-zapytał Tao
-A co z przewozem?
-Nie martw się, nie mamy tylko jednego samochodu.
Tak, bogaci są, ale czym oni się zajmują? Troche głupio mi było się zapytać...

Dotarliśmy do galerii handlowej. Była większa niż mi się wydawała. Musiałam jeszcze rozejrzeć się za gazem pieprzowym...
Rozdzieliśmy się i poszliśmy zacząć shopping.
Byłam z Kyungsoo i Luhanem. Tao z Krisem, a chłopcy ze sobą.
Poszliśmy do najbliższego sklepu z odzieżą damsko-męsoą.
Przeglądaliśmy ciuchy które by do mnie pasowały.
-W tym byś ładnie wyglądała!- powiedział Luham po czym pokazał mi różową, koronkową spódniczkę.
Że ja mam nosić takie coś?!
Moja twarz nabrała wyraz typu ,,bitch please".
-To jest chyba dla niej za słodkie-powiedział Kyungsoo.
Luhan zrezygnowany odłożył to skąd to wziął.

Kupiliśmy mi dużo ciuchów. Kyungsoo i Luhan też sobie coś kupili.
Poszliśmy na bubble tea żeby wykorzystać pozostały nam czas.
Niedaleko była toaleta. Poszłam z niej skorzystać.
Gdy wyszłam od razu skierowałam się w stronę chłopaków. Zamyślona szłam gdy nagle wpadłam na kogoś.
-Przepraszam-ukłoniłam się zawstydzona że przez własne myśli wpadam na ludzi.
Nieznajomy blondyn tylko spojrzał się na mnie i odszedł. Musze być czujniejsza.
Wróciłam by dopić swoje bubble tea.
-Zawsze jesteś taka rozkojarzona?-zapytał Kyungsoo
-Czasami.

Poszliśmy do wejścia po czym spotkaliśmy się z resztą i wróciliśmy do domu.