Kpop Fanfiction

„Dlaczego ludzie muszą być tak samotni? Jaki to ma sens? Na tym świecie żyją miliony ludzi; każdy z nich tęskni, szuka spełnienia u innych, a jednak się izoluje. Dlaczego? Czy Ziemia powstała tylko po to, by pielęgnować ludzką samotność?”?”

wtorek, 17 czerwca 2014

40. Znowu to samo (HunHan&XiuHan)

*Pierwsza część*

(A/N) Zdaję sobie sprawę ile jest błędów w pierwszej części...Ale mam nadzieję, że z każdym kolejnym opowiadaniem będę pisała coraz lepiej! Spodziewajcie się jeszcze trzeciej części, bo przecież nie zostawimy Sehuna samego!


*Le Sehun*

Tao już w ogóle się do mnie nie odzywał. Zamiast ze mną, spędzał czas z Krisem. A jeszcze niedawno tak go nienawidził... A teraz? Nie widzi świata poza nim. Denerwowało mnie to, bo potraktował mnie jak śmiecia. Jak rzecz, którą wyrzucasz, kiedy jest niepotrzebna. To bardzo boli. A ja cierpiałem tak bardzo, że nie mogłem tego wyrazić. W niczym nie znajdowałem pocieszenia. Czy to bubble tea, nowy odcinek dramy, muzyka, tańczenie, nic nie zmieniało mojego humoru.
Zawsze gdy widziałem ich siedzących razem w ławce, uśmiechniętych, ogarniała mnie furia. Aż chciałem temu Krisowi wydłubać oczy. Ale nie mogłem tego zrobić, Tao i tak już by do mnie nie wrócił.
Picie bubble tea zawsze sprawiało mi przyjemność lecz teraz, czułem jakby to była zwykła kranówka. Picie ją samemu to nie to samo...
-Hej, coś ty taki smutny?-jakiś chłopak przysiadł się do mnie. Zdziwiłem się, bo wcześniej go nie zauważyłem. Wyglądało to jakby wyrósł z ziemi. Niechętnie mu odpowiedziałem, bo byłem zbyt przybity żeby coś z siebie wydusić.
-Nic...-wyszeptałem, prawie niesłyszalnie. Musiał się nachylić, żeby to usłyszeć.
-Czy można być smutnym bez powodu?-zapytał. Chciałem mu odpowiedzieć że nie.
Stałem się taki od rozstania z Tao. Tak jakby słońce, które oświetlało mi drogę, nagle zgasnęło i nie wiedziałem, co mam dalej robić. Mój wyraz twarzy był ciągle taki sam i nie zmieniał się nawet na sekundę.
-Nie można...
-No to czemu jesteś smutny?
Opowiedziałem mu całą historię. Gdy słuchał, jego twarz nie zmieniała wyrazu, przez co nie mogłem dowiedzieć się co myśli. Może obawiał się, że jakimś grymasem, urazi mnie? No nie wiem czy ktoś ucieszyłby się, gdyby usłyszał, że jestem gejem.
-W sumie...rozumiem cię. Mnie spotkało coś podobnego. Chłopak też mnie zostawił.
-Naprawdę jesteś gejem?!
-Mhm. Gdybym nie był to czy podszedł bym do ciebie?
-No nie wiem...
Porozmawaliaśmy ze sobą jeszcze. Nazywał się Xiao Lu, ale kazał na siebie mówić Luhan. Nie wiem czemu, bo jego imię było ładne. Był chińczykiem, a w Korei mieszkał już od dziecka, dlatego tak dobrze posługiwał się koreańskim. Był miły i sympatyczny, przez zwykłą rozmowę z nim, poprawił mi się humor.
No i oczywiście, że mi się spodobał. Był taki chudziutki, przez co wyglądałem na bardziej męskiego niż on. I pochlebiało mi to, he.
Radość jednak nie trwała długo.
Po któryśtam już spotkaniu, zupełnie sobą zauroczeni, Luhan zaroponował chodzenie ze sobą(Nie, nie po bułki). Poważny związek. I oczywiście się zgodziłem. Byłem tak zauroczony, że nie wiedziałem co robię. A takie decyzje podjęte na szybko, źle wychodzą.
Po trzech tygodniach zaczęło się wszystko walić, aż wszystko się skończyło. Luhan mnie zostawił.
Znowu ktoś mnie zostawił. Kolejny raz ktoś wykorzystał mnie, zgniótł i wyrzucił do śmietnika-jak śmiecia.

*Le Luhan*

Znowu wywinąłem się od spotkania z Sehunem. A wszystko przez osobę, która niedawno tak namieszała mi w życiu.
W końcu przestaniesz o niej myśleć...
Ale nie zapomnisz o niej. Nigdy.
On tak mi zawrócił w głowie...A mianowicie tym chłopakiem był Xiumin, mój były, który teraz wrócił. Nie umiałem go odrzucić, pewnie dlatego, że nadal coś do niego czułem. I jednocześnie wiedziałem jak bardzo niedługo zranię Sehuna. Czułem coś do niego, ale nie było to tak silne jak uczucie do Xiumina. Zachowywałem się samolubnie, ale miłość do byłego zwyciężyła. Dziś się z nim spotykałem.
Był tak samo przystojny jak wcześniej-a nawet jeszcze bardziej! Jeszcze większą przyjemność sprawiało mi, wyłapywanie zazdrosnych spojrzeń dziewczyn, gdy spacerowaliśmy po parku. W końcu, po paru minutach chodzenia, usiedliśmy na ławce z której był widok na jezioro. Było w nim dużo rzęsy. Na środku była mała wysepka, na której zbierały się wszystkie kaczki i mewy. Szlag mnie trafiał, gdy słyszałem te pokrzykiwania mew. Brzmiało to tak jakby zrobiły konkurs na kto, najgłośniej i najbrzydziej się wydrze. Jednak zbytnio nie przeszkadzała naszej rozmowie.
Xiumin zaczął mi opowiadać o tym czemu mnie opuścił.
-Tata wymyślił, że wyprowadzimy się do Ameryki. Kazał mi opuścić wszystkich moich bliskich i wyjechaliśmy nawet bez słowa...Ale nie poszczęściło nam się tam i wróciliśmy. Chciałem cię przeprosić.Bardzo za tobą tęskniłem.
   Nie miałem serca, żeby mu nie wybaczyć. Padliśmy sobie w ramiona jeszcze tego samego dnia. No i doszło do złączenia nieba z ziemią(jeśli wiecie o co chodzi). Było wspaniale, czułem jakby to był nasz pierwszy raz...

1 komentarz:

  1. Jejciu! Kocham Twoje porównania 'Tak jakby słońce, które oświetlało mi drogę, nagle zgasnęło i nie wiedziałem, co mam dalej robić' to tak mnie zauroczyło ,3
    Fighting! Czekam na kolejną część!

    OdpowiedzUsuń