*Luhan*
-Kiedy ona wróci?!Jest już po dwudziestej drugiej!-mówił zdenerwowany Kris.
-Gdybyś go nie zapraszał to nic takiego by nie zaszło!-odpowiedział mu Tao.
-To może pójdziemy jej poszukać?-zaproponował Kyungsoo.
-Hm..no dobra to chodź-powiedział do niego Kris.
-Mogę też iść?-zapytałem.
-Mhm.
-To ja pójdę z Kyungsoo w stronę parku a ty, Luhan, w stronę sklepów ok?-Kris nas rodzielił.
-Ok!-zgodziłem się.
-Jesteśmy w kontakcie!-rzucił gdy odchodzili.
Chodziłem i chodziłem, ale nigdzie nie było __. Skoro Kris do mnie nie dzwonił to chyba jej nie znaleźli? Zacząłem się jeszcze bardziej o nią martwić.
A co jeśli ją ktoś zgwałci? Lub zamorduję! Ile psychopatów może się teraz kręcić!
Niedaleko był most, ujrzałem tam kogoś. Był za dakeko więc nie mogłem go rozpoznać. Podszedłem bliżej.
Na poręczy siedział chłopak ubrany na czarno z rudymi włosami. Spoglądał na dół. Chyba nie zamierzał...?
-Hej! Co ty wyrabiasz?!-krzyknąłem do niego.
-A jak myślisz?! Nie mam już po co żyć!
-Porozmawiajmy!
-Nie!-nie dawał mi szansy, ale nie mogłem mu pozwolić na to.
Zauważyłem jak przygotowuję się do skoku. Podbiegłem szybko do niego. Nie trzymał się już poręczy.
Złapałem go pod pachami.
Zorientowałem się, że go trzymam i ratuję przez spadnięciem. Zebrałem w sobie wszystkie siły. Był strasznie lekki. Podciągnąłem go przy czym się wywróciłem. Oboje upadliśmy na ziemi.
-J-ja..dziękuję że mnie powstrzymałeś.-wyszeptał kierując spojrzenie w moją twarz.
-Musiałem to zrobić.
Spojrzałem mu prosto w oczy. Nadal leciały z nich łzy. Wyciągnąłem dłoń by je zetrzeć.
Poczułem, że musze go chronić i pomóc mu z problemami. Być jego podporą.
-Jak się nazywasz?-zapytał cicho.
-Luhan, a ty?
-Mów mi Xiumin.
Podniosłem się do siadu i podałem mu dłoń by też to zrobił. Uśmiechnęłem się przy tym.
-Odprowadzić cię?-zapytałem.
-Tak-pokiwał głową.
Szliśmy razem w ciemności. Jego okolica nie wyglądała ciekawie.
-To tutaj.. Dziękuję za wszystko..-powiedział cichym głosem.
-..Mogę kiedyś przyjść...?-zapytałem niepewny.
-Jasne, będę czekał-kąciki jego ust lekko się podniosły.
Na pożegnanie przytuliłem go mocno i wyszeptałem
-Proszę, nie rób tego..pamiętaj...
Zadzwonił mój telefon. Wyjąłem go z kieszeni.
-Luhan? Chodź do domu, __ już wróciła!-usłyszałem głos Tao.
-Już idę!-powiedziałem po czym się rozłączyłem. Kamień spadł mi z serca. Nic się jej nie stało. A wszystko przez tego faceta co traktuję wszystkie kobiety jak dziwki. Wszystkie bez wyjątku.
Nie mogłem przestać myśleć o Xiuminie. O jego oczach które mnie obserwowały. O jego cichym szepcie.
Chciałem mu pomóc i sprawić by się uśmiechał...
Taki króciutki ten rozdział.. ale widzę, że zapowiada się XiuHan ;3
OdpowiedzUsuńJak ja kocham XIUHANA!!!!! <3
Czekam na więcej!!!!!
I chcę więcej tego wątku :3
FIGTING!!
Podobało mi się ^-^
OdpowiedzUsuńTeraz Xiumin będzie miał po co żyć! *-*
Czekam na więcej, weny ♥