Kpop Fanfiction

„Dlaczego ludzie muszą być tak samotni? Jaki to ma sens? Na tym świecie żyją miliony ludzi; każdy z nich tęskni, szuka spełnienia u innych, a jednak się izoluje. Dlaczego? Czy Ziemia powstała tylko po to, by pielęgnować ludzką samotność?”?”

piątek, 2 maja 2014

22. Lunch i Kolacja R7

   Dzisiaj szłam do szkoły z Sehunem, Chanyeolem, Kyungsoo, Hansolem który się do nas przyczepił i Baekhyunem który mieszka po drodze. Baek który zna się na plotkach opowiedział mi trochę o tym Danielu.
-On zawsze je lunch w tym samym miejscu. Nikt go nigdy nie widział z dziewczyną. Przeniósł się tu w pierwszej klasie. Ma dwóch braci. Lubi grać w piłkę i zawsze ma przy sobie mp3. A to tylko podstawowe informację!
-Tyle mi wystarczy!-powiedziałam.
Jak zwykle Baek'owi buzia się nie zamykała. Zagadywał wszystkich oprócz Hansol'a. Ten był cicho. Nawet był cichszy od Sehuna. A o Danielu nawet słowem nie pisnął. Może był zazdrosny?

Lekcje mijały mi nieśpiesznie. Trochę porozmawiałam z Kyungsoo, ale reszte czasu się nudziłam.
Zadzwonił dzwonek. Wreszcie nadeszła długa przerwa na lunch. Spakowałam książki, zasunęłam krzesło i wyszłam z klasy. Przed wejściem czekał Niel.
-Hej~! Pamiętasz że mieliśmy razem zjeść lunch?-zapytał.
-Jasne, właśnie chciałam cię szukać-jego duże usta uśmiechnęły się.
-To chodź-powiedział i wyszliśmy na dziedziniec. Prowadził mnie w stronę przeciwną od stolika w którym jadłam.
Było tu mniej uczniów.
-To tutaj-powiedział. Zobaczyłam stół piknikowy koło drzewa. Na drzewie była solidna huśtawka. Rosły tu kolorowe kwiaty. Czułam się jakbym była w magicznym ogrodzie.
-Jak..pięknie-wyszeptałam. Nie mogłam wyjść z podziwu.
-Prawda? Zawsze tu jem.-uśmiechnął się.
-Też chyba zacznę.
Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść.
-Więc...od kiedy z nimi mieszkasz?-zapytał.
-Dopiero pare dni. Nie jest tak źle-uśmiechnęłam się-Lubicie się?
-Jestem w klasie z Luhanem..czasami ze sobą rozmawiamy.. Ogólnie 'oni'-zaakcentował to słowo-zadają się tylko i wyłącznie ze sobą.
-Pewnie dziewczyny są zawiedzione?
-Żebyś wiedziała!-jego usta wygięły się w uśmiechu. Miło mi się z nim rozmawiało. Był zupełnie inny od Hansola. Mniej porywczy, za to bardziej nieśmiały.
Zjadłam po czym obudziło się we mnie ,dziecko'. Wskoczyłam na huśtawkę i zaczęłam odpychać się nogami od ziemi.
-Pohuśtać cię?-zapytał się.
-Tak~-jego dłonie dotykały moich pleców. Pchał mnie(x'D) żebym leciała wyżej.
Letni wietrzyk rozwiewał moje włosy.
Mogłabym teraz zapomnieć o wszystkim..
Niel nagle przestał.
Przypomniały mi się te czasy kiedy to moja mama zabierała mnie na plac zabawa, kiedy mnie huśtała, bawiła się ze mną w piaskownicy.
Teraz tej osoby nie było, a ja musiałam dalej żyć. Tylko że to dla mnie za trudne..Chciałabym powstrzymać płacz i się teraz nie rozklejać..
Poczułam oddech na mojej szyi.
-Co się dzieje?-zapytał.
-Nic..poprostu przypomniała mi się moja mama..już dobrze..
-Na pewno?-czułam jak jego dłonie dotykały moich ramion.
-Tak..jest dobrze. Musze nauczyć-głos mi drżał-..się żyć bez..niej. Już dobrze.
Nie usłyszałam odpowiedzi.
Poczułam tylko jego ramiona oplatające się wokół mojej talii i jego brodę położoną na moim prawym ramieniu.
-Powiedz mi..będzie ci lżej.
-..Dobrze więc..przyleciałam z mamą do Korei..Miała zacząć chodzić do nowej pracy a ja do szkoły..-zawahałam się-wracałyśmy raz wieczorem do domu..mama wyszła na ulice na czerwonym..świetle... Samochód ją potrącił, a oprawca uciekł. Rozumiesz?! Uciekł! Do tej pory nie wiedzą kto to był!!-pozwoliłam moim łzom polecieć.
Ręcę Daniela przytuliły mnie ciaśniej. Jego ręka starła moje łzy.
-Dziękuje..że mnie wysłuchałeś.. Jeszcze nikomu o tym nie powiedziałam.. nawet swoim nowym 'rodzicom'.
-To nic takiego..Mogę być przy tobie kiedy tylko zapragniesz.-przytuliłam swoją twarz do jego przez co stykaliśmy się policzkami. Czułam ciepło bijące od niego.
Przywróciłam swoje włosy do ładu i wytarłam łzy. Poprawiałam swoje ubrania gdy zadzwonił dzwonek.
Wzięliśmy plecaki i złapałam go za rękę. Spojrzał mi w oczy uśmiechnięty.
-Chodź-powiedziałam i pobiegliśmy do szkoły.



-W sobote przychodzi mój współpracownik na kolacje-oznajmił domownikom Kris kiedy wrócił do domu.
-Znowu ten Hongki?-Tao przewrócił oczami.
-Tak, znowu on. Coś nie pasuję?
-Nie.-powiedziałam, a oni spojrzeli się na mnie jak na głupią.
-Dobrze...-powiedział Kris.
Było stosunkowo późno, więc każdy poszedł się umyć lub pójść spać.

Wierciłam się i nie mogłam znaleźć odpowiedniej pozycji do spania. Nie tylko dlatego nie mogłam zasnąć. Kris już półgodziny rżnął Tao w dupe, a ja tylko słyszałam ,,OH TAK TATUŚKU!!MOCNIEJ!". Czemu to ja musze mieć pokój nad nimi?!
Wiem, że muszą sobie trochę ulżyć, ale nie mogą robić tego trochę ciszej? Ich dzieci muszą wyspać się do szkoły!
Wzięłam kołdrę i wyszłam na balkon.
Usiadłam na krześle z wyprostowanymi nogami. O dziwo, nie było aż tak zimno.
-Kai, nie rób tego!
-Chanyeol bądź cicho!
Usłyszałam jak siebie przekrzykują. Nie dość że Tao i Kris to jeszcze oni! Nie mogłam wytrzymać i też zaczęłam kryczeć.
-Może ciszej?! Ludzie chcą spać!
Usłyszałam otwierane drzwi a później zobaczyłam Kai'a i Chanyeol'a wychylających się z nich.
-__? Co ty tu robisz?-zapytał Kai.
-No wiesz mieszkam tu jakiś czas.
-Ale co robisz na balkonie?!
-Nie moge spać, bo tatuś jest w akcji!-powiedziałam wkurzona.
-Chodź tu. Nie słychać ich-powiedział Chan.
Wzięłam kołdrę i powędrowałam do pokoju Kyungsoo, który siedział na swoim łóżku. Wymieniliśmy się uśmiechami i usiadłam koło niego.
-Wiesz że Hansol był zazdrosny?-zagadał Kai.
-I co w związku z tym zrobił?-zapytałam.
-No nic..
-Więc..znacie tego Hongki'ego?
-Taaak, pracuję z Krisem a kiedy przychodzi do nas na obiad Tao aż kipi ze wściekłości.-opowiedział Chan.
-Przecież Kris by go nie zostawił!-oburzyłam się-Ten Hongki jest tego wart?
-Jest nawet..fajny-odparł Kai.
-Przecież Tao jest śliczniejszy..-w głębi serca wiedziałam że Kris by nie posunął innego. To w jaki sposób patrzy na Tao jest nie do opisania.. W jego oczach widać troskę. Jest taki męski i rozsiewa wokół siebie jego władczą aure. Tao jest szczęściarzem. Kto by nie chciał takiego faceta?
Chłopcy zaczęli rozmawiać ze sobą na inne tematy, których ja już nie słuchałam. Moje powieki stawały się cięższe, a moja głowa opadła na ramię Kyungsoo. Oddałam się w objęcia Morfeusza..

Obudziłam się w łóżku Kyungsoo. Ten spał koło mnie. Dźwignęłam się na ręcę. Byłam przykryta kołdrą. Koło naszych nóg leżał Kai. Jego korpus był na łóżku, a jego nogi były na ziemi. Wyglądał całkiem niewinnie gdy spał.
Na podłodze leżał Chanyeol z podkulonymi nogami. Miał otworzone oczy.
-Dzieńdobry~-powiedział.
-Dzieńdobry. Ciszej troche!-wyszeptałam.
-Ja już nie śpie-poinformował nas Kyungsoo który usiadł na łóżku.
-To może obudzimy Jongin'a?-zapytałam.
-Taa..-powiedział Chan.
Kopnęłam go, ale w ogóle nie zareagował. Powtórzyłam czynność, tym razem mocniej.
-Kris, już wstaję!-powiedział i usiadł na łóżku przecierając oczy.
-Nie jestem Krisem-odparłam.

Tydzień zleciał szybko. Zapoznaliśmy się bardziej z Danielem. Z Hansolem też spędzałam czas, wszystko wróciło do normy.
W sobotę Kris wszystkim kazał wyglądać 'ładnie' i zachowywać się przyzwoicie. Przeszukiwałam moją szafę w celu znalezienia czegoś ładnego.
Wybrałam białą sukienke z koronkową górą przez którą były widoczne plecy, ale nie przód. Była zwężona w talii, przez co uwydatniała sylwetkę. Założyłam też czarne baleriny. Włosy odgarnęłam na bok. Musnęłam też swoje usta różowym błyszczykiem. Zeszłam na dół.
-Wyglądasz uroczo~~-skomplementował mnie Tao.
-Dziękuje-podziękowałam z uśmiechem.
Poszłam do jadalni i zajęłam pierwsze krzesło. Jako że nic nie musiałam robić poprostu czekałam.
Kyungsoo stał przy garach. Luhan stał przy nim znudzony. Miał mu pomagać, ale Kyungsoo w kuchni jest taki szybki że nie potrzebuję pomocy. Tao z Krisem sprzątali, Chanyeol nakrywał do stołu a Kai'a nie było na dole. Pewnie zastanawiał się co ubrać.
Sehun za to siedział naprzeciwko mnie ze złożonymi ramionami i wpatrywał się w stół.
Zaczęłam patrzyć się w tą samą stronę co on i zastanawiałam się co on tam widzi.
Zauważył to i odwrócił głowę w stronę okna.
Zrobiłam to co on i złożyłam ramiona.
Otworzył szeroko usta żeby coś powiedzieć, ale Kai mu przeszkodził.
-Już jestem gotowy!-krzyknął.
-To wspaniale..-odrzekł Kris, jakby nie przejęty tym i zaczął coś mówić do Tao-__ jak wyglądam?
Miał na sobie czarne rurki, podkreślające jego szczupłe nogi. Biała podkoszulka i czarna rozpięta koszula z podwiniętymi rękawami. Nie miał grzywki, ale za to włosy miał zaczesane do góry.
Szkoda że jest moim bratem.
I gejem.
-Wyglądasz...nawet..Nie moge opisać jak świetnie wyglądasz.-powiedziałam.
Uśmiechnął się, i usiadł koło mnie.
Powróciłam do patrzenia za okno ze skrzyżowanymi ramionami, tak jak Sehun. Kai również zaczął to robić.

Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
-No już przywitać się z naszym gościem-ponaglił nas Kris. Poszliśmy do przed pokoju.
-No hej, wchodź-powiedział Kris.
Usłyszałam że mężczyzna wchodzi do środka. Ściągnął płaszcz, który Kris powiesił na wieszaku.
-To jest nasza córka. Opowiadałem ci o niej.
Ciemny blondyn zmierzył mnie wzrokiem. Wyglądało jakby mnie oceniał.
-Ładniejsza, niż mówiłeś. Miło cię poznać, nazywam się Lee Hongki.
-Mi cię też miło poznać. Nazywam się __.-wycedziłam przez zaciśnięte zęby.
  Zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść gorące jedzenie. Wszystko co Kyungsoo ugotował było wyśmienite.
Wszyscy zjedli ze smakiem.
   Hongki z Krisem mówili o pracy, Tao patrzył się na nich zazdrosny, ja plotkowałam z Kai'em a reszta była znudzona. 
Nagle Kris przestał z nim rozmawiać. Atmosfera też się zepsuła, bo każdy milczał i patrzył po sobie.
-Więc __ jak ci się tu mieszka?-zapytał mnie Hongki. Zdziwiło mnie to nagłe pytanie.
-Bardzo dobrze.
-Nie brakuję ci prawdziwego faceta tutaj? Jeśli chcesz ja mo...
-Wystarczy.-odparłam zdenerwowana.
Wstałam i odeszłam od stołu.
Poczułam się poniżona. Także chłopaków poniżył w pewnym sensie.
Jedyne co zrobiłam to wzięłam płaszcz, torebkę i wyszłam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz