Króciutkie i dziwne, wiem to D:
Brunet przedzierał się przez las w nocy. Musiał uciekać przed ludźmi z mafii. Oznajmił im, że chce z tym skończyć, chce być kimś innym. Uświadomił to sobie kiedy Cho, osoba która go wychowała umierał. Był jedyną osobą którą mógł nazwać ojcem. Tylko on go chronił. Wziął go z ulicy i wychował jak własne dziecko.
Niestety, Cho nie był dobrym człowiekiem. Kierował miejscową mafią.
Wychował Siwona w inny sposób przez co dużo rzeczy rozumiał inaczej. Gdy był nastolatkiem Cho przygotowywał go do walk i uczył jak posługiwać się bronią.
Gdy umierał jego ostatnie słowa skierowane do Siwona brzmiały 'Przepraszam że cię tak wychowałem'...
Wtedy Siwon coś zrozumiał. Że nie chce być tym kim jest i musi coś z tym zrobić.
Powiedział o tym chłopakom, ale oni go tylko wyśmiali. Powiedzieli że nie poradzi sobie bez nich, że jest NIKIM bez nich. Siwon puścił to mimo uszu i postanowił coś zmienić. Oni jednak na to mu nie pozwolili i tak znalazł się w tym bagnie.
Dosłownie.
Przebiegał teraz koło bagna, przyśpieszając kiedy usłyszał krzyki za sobą. Nie mógł tak tutaj skończyć. Chciał żeby ktoś go zapamiętał. Nie jako złego człowieka, tylko kogoś lepszego.
Zwolnił tuż przy dużym kamieniu kiedy niczego nie słyszał. Krzyki zaczęły się oddalać, a on mógł wreszcie odsapnąć. Oparł się o kamień po to by zsunąć się na ziemię.
Teraz zauważył w jakim stanie jest jego ciało. Miał dużo zadrapań z których sączyła się krew. Jego spodnie były porwane.
Dopiero teraz zdał sobie sprawę jaki był zuchwały. NIE miał nic. Nie wiedział jak sobie poradzi. Ze zdenerwowaniem zacisnął pięści. Był nikim.
W oddali zauważył postać zbliżającą się w jego stronę. Był ubrany na biało.
-Nie zbliżaj się do mnie! Nie podchodź!-Mimo krzyków Siwona chłopak nadal nie rezygnował.
Siwon czując jak wszystkie siły go opuszczają zamknął oczy.
Siwon obudził się przykryty kocem. Gdzie on, u licha się znajdował?
Teraz przypomniał sobie jego ucieczkę. Jednak nie wykrwawił się na śmierć...
Spojrzał pod koc. Wszystkie jego rany były opatrzone! Kto by chciał mu pomóc? Takiej osobie jak on? Nie mógł w to uwierzyć.
Że komuś chciało się ruszyć dupe, przenieść go tutaj i jeszcze opatrzyć? Czuł że powiniem tam zgnić i zostać na dobre.
Ktoś wszedł do pokoju. Przed oczami Siwona pojawił się chłopak. Ten sam co zeszłej nocy. Mógł mu się teraz lepiej przyjrzeć.
Miał ciemne, błyszczące oczy i czarne włosy. Chłopak uśmiechnął się do niego lekko. Wyglądał na zatroskanego. Siwon stwierdził też że jest od niego starszy.
-Nareszcie się obudziłeś! Spałeś przez dwa dni! Straciłeś dużo krwi..więc może zjesz coś teraz żeby mieć więcej sił?
-Mhm-mruknął tylko nie pewnie i pokiwał głową. Chłopak uśmiechnął się i popędził do kuchni. W tym czasie Siwon usiadł na łóżku. Zasłonięte okna nie wpuszczały do pokoju żadnego światła. Jedynie lampa która wisiała na suficie rozświetlała pomieszczenie. Koło łóżka stała szafka nocna, a obok niej krzesło na którym leżały nowe ciuchy na zmianę.
W rogu mieściła się duża szafa.
Siwon nie mógł uwierzyć jak ktoś może być taki miły dla niego. Nie mieściło mu się to w głowie.
Po paru minutach chłopak wrócił z tacą pełną kanapek.
Siwon spojrzał na niego.
-Nie krępuj się.-powiedział chłopak.
Siwon zjadł je wszystkie ze smakiem. Był cholernie głodny i nie mógł sobie przypomnieć kiedy ostatni raz jadł.
Gdy skończył jeść nastała między nimi niezręczna cisza.
-Nie boisz się mnie..?-wyszeptał Siwon do chłopaka który siedział na przeciwko niego.
-Nie...-odpowiedział cicho, gładząc znamie Siwona które znajdowało się na szyi.
Wzdrygnął się czując jego dotyk na własnej skórze, ale był zbyt wyczerpany by coś z tym zrobić.
-Ja..Jestem mordercą, nie boisz się mnie?!-Siwon nie wytrzymał i wykrzyczał to.
-Mnie też zabijesz?!-Młodszemu wyrwały się te słowa z ust.
Obaj spojrzeli na siebie zdziwieni. Przez chwile Siwon nie mógł nic z siebie wydusić.
-Oszalałeś?!-odetchnęli z ulgą i lekko się zaśmiali. Uśmiech młodszego dodawał Siwonowi sił.
-Nazywam się Jongwoon, ale możesz mówić mi Yesung.
-Siwon. Choi Siwon.
Nim się obejrzał jego życie zaczęło się kręcić wokół tego miejsca i nie tylko.
Nadzieja
Wieczorem Siwon był na ganku i popijał gorącą herbate. Patrzył jak słońce chowa się za drzewami. Pomyślał jakie to piękne. Dotychczas myślał że tylko kosztowne rzeczy mogą być piękne, ale gdy był z Yesungiem wszystko było inne. Jego świat się zmieniał.
Siwon się zmieniał.
Yesung pokazał mu jak cieszyć się z nawet najmniejszej rzeczy. Jak szanować to co się ma.
Gdy był z Yesungiem uczucia takie jak: wrażliwość, uprzejmość czy empatia wróciły do niego. A najważniejsze uczucie jakie doznał to miłość.
Zmiana
Yesung wyszedł na ganek a delikatny wietrzyk zmierzwił jego włosy. Niósł ze sobą koc.
Dosiadł się do Siwona na huśtawkę ogrodową i opatulił ich kocem żeby nie było im zimno. Ich ciała dzieliło zaledwie pare centymetrów. Yesung mógł poczuć jego oddech na szyi. Obrócił głowę i wtedy spojrzał starszemu prosto w oczy.
-Nigdy nie myślałem że sprawy się tak potoczą..-rzekł Yesung.
-Wierzysz w przeznaczenie?-zapytał Siwon.
-Chyba zacznę.
Yesung zbliżył się jeszcze bardziej i ich usta złączyły się ze sobą w pocałunku.
Miłość
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz