Kpop Fanfiction

„Dlaczego ludzie muszą być tak samotni? Jaki to ma sens? Na tym świecie żyją miliony ludzi; każdy z nich tęskni, szuka spełnienia u innych, a jednak się izoluje. Dlaczego? Czy Ziemia powstała tylko po to, by pielęgnować ludzką samotność?”?”

poniedziałek, 12 maja 2014

27. Gra Uczuć Pt.2 (KrisYeol)

 

   Czas leciał, a Kris Chanyeola już nie widział.
Codziennie przychodził na boisko, ale chłopak już się tam nie pojawił. Chciał cofnąć czas i wtedy zatrzymać go, zapytać się o jego adres, cokolwiek...
Kris chodził źlejszy niż zazwyczaj. Do tego mama wysłała go na zakupy.
Ale co miał zrobić, musiał się zgodzić.
Dała mu liste zakupów, pieniądze i poszedł do najbliższego hipermarketu.
Wziął koszyk na zakupy i zaczął szukać rzeczy z listy.
Miał już iść po ostatnią rzecz gdy nagle zobaczył...
Szedł z pełnym koszykiem w strone kas.
Nawet go nie zauważył...
Kris czuł, że musi za nim iść, bo już go nie zobaczy.
Nie biorąc ostatniej rzeczy, którą był chleb, pobiegł za nim.
Oczywiście tak by go nie zobaczył.
Skradał się za sklepowymi półkami i poszedł do kasy.
Tak daleko by go nie zobaczył i na tyle blisko żeby nie stracił go z oczu.
Śledził go cały czas aż do jego domu.
Gdy dowiedział się gdzie mieszka aż podskoczył z radości.
Jednak postanowił przyjść później.
Zapamiętał całą droge na pamięć. Nie mógłby zapomnieć.
Skądże.
-Co ty nagle taki wesoły jesteś?-zapytała jego matka gdy wrócił z zakupami.
-To przez pogode.-odparł i skinął na okno.
Dziś było słonecznie, ptaki śpiewały, a wczoraj padało, słońce schowało się za chmurami.
Zupełnie jak jego humor.
Bez Chanyeola było pochmurnie, a gdy był wszystko było inne.
Kris pomyślał, że to głupie, zakochiwać się w kimś gdy zna się tylko jego imię.
Wiedział, że musi zawalczyć, spróbować.
Późnym popołudniem wyszedł skierowany w strone domu Chanyeola.
Musiał to zrobić żeby go nie zapomniał.
Właśnie.
Czy on go zapomniał?
Kris odepchnął tą myśl od siebie.
Na pewno pamiętał jego imię.
Kris powtarzał imię Chanyeola codziennie.
Było zbyt piękne by zapomnieć.
Stanął przed drzwiami i zrobił wdech i wydech.
Spokojnie
Zapukał lekko i czekał, patrząc na ziemie.
Drzwi otworzyły się i ujrzał w nich tą znajomą sylwetkę.
-Kris, co ty tutaj robisz?!-więc jednak pamiętał jego imię. Jak miło.
-Ja...Już się nie pojawiłeś na boisku...Myślałem, że cię nie zobacze...
-Ale skąd wiesz gdzie mieszkam?
-Śledziłem cię.-odparł Kris i poruszył znacząco brwiami.
Chanyeol zdziwił się i przeraził jednocześnie.
-Chcesz iść pograć?-zaproponował młodszy.
-Jasne-odparł Kris podnosząc wzrok na niego.
Chanyeol zniknął w domu by po chwili wrócić z piłką.
Zamknął drzwi za sobą i powędrowali na boisko.
  Poruszali się jeszcze szybciej, byli równi sobie.
Ich ciała niby to 'przypadkiem' ocierały się o siebie.
Chanyeol chciał trafić do kosza gdy nagle Kris złapał go za rękę.
Ten upuścił piłkę, stracił równowage i pociągnął Krisa za sobą.
Przewrócił się z zamkniętymi oczyma.
Kiedy je otworzył twarz Krisa była tuż przy jego twarzy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz