Kpop Fanfiction

„Dlaczego ludzie muszą być tak samotni? Jaki to ma sens? Na tym świecie żyją miliony ludzi; każdy z nich tęskni, szuka spełnienia u innych, a jednak się izoluje. Dlaczego? Czy Ziemia powstała tylko po to, by pielęgnować ludzką samotność?”?”

niedziela, 25 maja 2014

30. Studia w Seulu R4

No nareszcie jest.... D:

Dziś wprowadzałam się do wynajętego pokoju. Przynajmniej tam nie będę musiała schodzić z 9-tego piętra. Taką miałam nadzieję.
Wzięłam walizkę i poszłam wymeldować się z hotelu. Podeszłam do postoju taksówek. Wsiadłam do pierwszej i pokazałam kartkę z adresem. Jechaliśmy nawet szybko, ale krótko. Dom był blisko hotelu. Zapłaciłam i wyszłam. Dom był wielki, piętrowy. Miał nawet dwa balkony. Taras był piękny. W ogrodzie były kolorowe kwiaty. Dużo drzew, ładna altanka a do tego basen!
I to w ziemi!
Podążałam w stronę drzwi. Zapukałam głośno. Nikt nie otworzył, ale za to usłyszałam głośne 'PROSZE~!!!'. Weszłam do korytarza. Była tu szafka na buty, wieszaki na kurtki itp. Weszłam do najbliższego pomieszczenia. Była to kuchnia. Odrazu zagapiłam się na mahoniowe meble. Mimo iż nigdy nie zwracałam uwagi na meble to uznałam, że te są piękne(i kosztowne, rzecz jasna). Nagle ktoś zawiesił mi się na szyi.
-__!!-krzyczał.
-Hoseok, puść już ją.
Puścił mnie po czym drugi mnie przytulił. Spojrzałam na nich.
To byli Hoseok i Namjoon! Mieszkają tu?
-Co ty tutaj robisz?-zapytał Hoseok.
-Wynajmuję pokój a co ma robić-powiedział ktoś zza moich plec. Spojrzałam się na jego twarz.
-To ty jesteś tym z hotelu! Myślałam, że tam mieszkasz!
-Pracuje tam-uśmiechnął się.
-Jako boy hotelowy?-zapytałam z uśmiechem.
Hoseok i Namjoon zaczęli się śmiać.
-Jestem tam kierownikiem. Nazywam się Kim Seokjin, ale możesz mi mówić Jin.
-__ ___-przedstawiłam się i podaliśmy sobie dłonie.
-Co to za śmiechy?-ktoś wszedł do kuchni-o, to nowy współlokator!
Chłopcy się odsunęli i moim oczom ukazał się chłopak z którym zderzyłam się w sklepie.
-Oh to ty! Myślałem, że cię już nie zobaczę!-był wyrażnie ucieszony. Podszedł do mnie i mnie uściskał. Hmm, to było miłe.
-Ah... nazywam się __ ___, a ty?
-Min Yoonggi, ale możesz mnie nazywać poprostu Suga.-uśmiechał się do mnie ciepło. To było miłe jak zostałam tu przyjęta.
-Powiem reszcie że już przyjechałaś-powiedział Jin ze skwaszoną miną.
Reszta? Ile ich tu było?
Przyszli do kuchni. Zdziwiłam się. Wszystkich ich już widziałam. To było jakieś przeznaczenie?
-Oh hej~! Jestem Jeon Jungkook, to jest Park Jimin, a tamten to Kim Taehyung!
Pierwszy podał mi książkę, drugi był jego towarzyszem, a trzeci robił dziwne miny do siebie przed lustrem w łazience w samolocie.
-Miło mi was poznać, jestem __ ___~-miałam nadzieję że wypowiadam to po raz ostatni-my się już widzieliśmy.
-Gdzie?-zdziwił się Suga.
-W księgarni i mhm...ekhm... w toalecie...-odpowiedziałam.
-GDZIE?-wrzasnął Namjoon.
-Pamiętasz jak zrobiło mi się niedobrze w samolocie? Poszłam wtedy do toalety, a on nie zamknął drzwi i zobaczyłam go jak robił jakieś dziwne miny i pozy.
Zaczęli się śmiać.
-Ja tylko myłem ręcę!-oburzył się Taehyung.
-Właśnie widziałam.-zawstydził się-to gdzie mój pokój?
-Chodź zaprowadzę cię!-Yoonggi wziął moją walizke i ruszył.
-Chyba się zakochał...-usłyszałam jakieś szepty. Spojrzałam na nich z ukosa. Speszyli się.
Szłam za Sugą który otworzył drzwi do pokoju.
Ściany były koloru jasno-fioletowego, z ciemniejszymi zasłonami. Panele podłogowe były w kolorze jesionu. W kącie pokoju było ogromne okno z widokiem na całe podwórko. Szafki i biurko były koloru olchy. Łóżko było dwuosobowe ze śnieżno-białą pościelą.
-Jest świetny-przyznałam.
-Rozpakuj się. Przyjdź później na obiad.
-Okej oppa~-uśmiechnął się i wyszedł. Otworzyłam walizkę. Ciuchy i bieliznę wsadziłam do szafek. Resztę porozstawiałam po całym pomieszczeniu żeby poczuć się jak we własnym pokoju. Mój pokój wyglądał przytulnie. Lepszy od tego hotelowego.

-__~!-ktoś mnie zawołał. Poszłam do kuchni.
-Dziś jemy kalguksu na dworze. Pomożesz nam?-zapytał mnie Jin.
-Jasne~-odpowiedziałam.
Wzięliśmy jedzenie, naczynia itp. i zanieśliśmy je do altanki. Było ciepłe lipcowe popołudnie. Siedziałam koło Sugi i Jungkook'a. Jedliśmy i rozmawialiśmy jeszcze przez parę godzin. Czas mijał szybko na poznawaniu siebie. Kiedy się obejrzałam była godzina 20.
-Troche mi zimno..-przyznałam.
-Poczekaj chwilkę-powiedział Yoonggi który gdzieś szybko poszedł. Wrócił uśmiechnięty z czerwonym kocykiem. Okrył mnie i siebie. Byliśmy blisko siebie. Czułam jego ciepło. To było urocze. Naprawdę mnie tak polubił?
-Ja to wam zaraz coś przyniosę!-pochwalił się Namjoon.
Zniknął gdzieś. Po chwili pojawił się uśmiechnięty z butelką w ręku. Postawił ją na stole.
Koreańskie soju. Nie piłam nigdy, ale słyszałam, że podobne do wódki.
Zaczął wszystkim nalewać. Nawet Jungkook'owi. Ile on ma w ogóle lat?
Wypiłam mały łyk. Poczułam małą fale ciepła.
Chłopcy wypili już dużo i zaczeli wygadywać głupoty.
-Hoseok pamiętasz tego faceta z widłami z którego lała się woda?
-Imma rich muthafacka! Waddup?
-Ja to bym zjadł batona~
Dopiłam swoje soju do końca, a nawet jeszcze więcej..

Obudziłam się w jakimś ciemnym pomieszczeniu. To był domek z kocy.
Pamiętam, że budowałam takie jak byłam dzieckiem, ale teraz? Co się wczoraj stało? Byłam w bieliźnie i miałam na sobie bluzke. Zawsze tak spałam.Wyszłam z mojego domku. W salonie na kanapie leżeli Jimin i Jungkook.   W domu panował kompletny bałagan. Co my robiliśmy? Piliśmy soju, a później? Straciliśmy nad sobą kontrole. Postanowiłam zacząć sprzątanie od kuchni. Na krześle siedział Jin, z głową na stole. Ślinił się przez sen. Zupełnie jak ja. To było urocze.
Na podłodze było rozlane jakieś picie, a na blacie walały się jakieś papiery i jedzenie. Wzięłam mop z łazienki i zaczęłam myć podłogę. Skoro jest tu kobieta to musi być czysto, nie? Ciekawe czy oni sprzątają? Może mają jakieś sprzątaczki?
Gdy zabierałam się za sprzątanie poczułam ręcę oplatające się wokół mojego brzucha.
Przestraszona aż podskoczyłam.
-To tylko ja-powiedział.
Obejrzałam się. To był Namjoon.
-Ciszej bądź, bo obudzisz Jina... Co my wczoraj robiliśmy, że tu jest tak brudno?!
-Myślisz że pamiętam?
-Obudziłam się w domku z koców.
-Ja byłem w ogrodzie.
-Boże-czy tylko my obudziliśmy się w takich dziwnych miejscach?-pomożesz sprzątać?
-Dobrze~
Po chwili dołączył do nas Yoonggi i we trójke sprzątaliśmy.
-Suga, nie patrz się tak na nią!
-Wcale się nie patrze na nią!
Fakt, miałam na sobie jeszcze tą bluzkę, ale ona zasłaniała mój tyłek. A długich nóg też nie miałam. A zresztą.
Poszłam się przebrać. Wyjęłam z szafy białą koszulkę, sweterek i czarne szorty a do tego czarne tenisówki z wysoką podeszwą. Wyglądałam wręcz olśniewająco.

Po godzinie 13 już wszyscy byli obudzeni. Nie aż tak późno.
-__ może ugotowałabyś nam jakąś polską potrawe?-zapytał Hoseok.
-Czemu nie?-odpowiedziałam. Tylko co mogłam im ugotować? Nie specjalizowałam się w kuchni polskiej.. Bardziej w zagranicznej. Weszłam na internet w telefonie i wyszukałam przepis na pierogi.
Powiedziałam chłopakom co potrzebuję.
-Kookie pomóż swojej noonie!-rozkazał Namjoon.
-Myśle, że jesteśmy w tym samym wieku...Przecież też idę na studia...
-Nie ważne.-powiedziałam ignorancko, a oni spojrzeli na mnie.
Jungkook, o dziwo wyjął z lodówki wszystko czego potrzebowałam.
Zajęłam się przygotowywaniem farszu, uważnie czytając przepis. Pamiętam gdy w Święta Bożego Narodzenia zawsze z mamą lepiłyśmy pierogi.. Później jedliśmy je z dziadkiem i babcią. Nigdy nie jadłam ryb, ale za to zawsze opróżniałam całą miskę barszczu. W nocy wszyscy szliśmy na pasterkę.
Jungkook od czasu do czasu pytał czy może pomóc, ale ja poprostu dziękowałam.
Wszyscy się rozeszli oprócz Jina, który chciał zgłębiać tajniki polskiej kuchni i Sugi, który nie wiem czy patrzył się na mnie czy na jedzenie.
-Jungkook~~-zawołałam.
-Tak~?-przyszedł z salonu.
-Możesz teraz mi pomóc-uśmiechnęłam się ciepło.
-A ja to co?-obraził się Suga i skrzyżował ramiona.
-Ty też możesz jeśli chcesz..-powiedział Jungkook ze wzrokiem wbitym w podłogę.
Odrazu znalazł się przy nas.
-A więc bierzesz trochę tego, kładziesz tutaj i sklejasz.-pokazałam im jak się lepi pierogi. (x'D)
-Chyba coś mi nie wyszło..-pożalił się Jungkook.
Wzięłam jego dłonie i nakierowałam je tak żeby zrobił to dobrze.
-Już rozumiesz, Kookie?
-Dzięki, nuna-powiedział promiennie.
-To raczej ja powinnam nazywać cię oppą-wyznałam.
Skierowałam swoję spojrzenie w stronę Sugi. Przyglądał nam się rozwścieczonym wzrokiem. Spojrzałam mu w oczy na co on tylko odwrócił głowę w innym kierunku.
Wkrótce Jin do nas dołączył.
We czwórkę szło nam szybciej.

Zasiadliśmy do stołu.
Każdy zajadał się pierogami.
-Omo, jakie pyszne!
-Jaki ten farsz dobry!
-Dasz mi przepis?
-Kiedy jeszcze je zrobisz?
Reakcje wskazywały na to, że im smakowało. Robiło mi się ciepło na sercu, gdy to słyszałam.

Reszte czasu spędziliśmy w salonie oglądając dramy.
Byłam już w łóżku przygotowana do spania, gdy usłyszałam pukanie do moich drzwi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz