Kpop Fanfiction

„Dlaczego ludzie muszą być tak samotni? Jaki to ma sens? Na tym świecie żyją miliony ludzi; każdy z nich tęskni, szuka spełnienia u innych, a jednak się izoluje. Dlaczego? Czy Ziemia powstała tylko po to, by pielęgnować ludzką samotność?”?”

sobota, 22 marca 2014

12. Rozdział 4 Jak go poznałem

                        *Chanyeol*

Po szkole wracałem z Baekiem i szliśmy do niego do domu żeby się pouczyć. Głupio mi było ze względu na __, ale umówiliśmy się z Baekhyunem dawno temu.
Kiedy byliśmy już pod drzwiami usłyszałem krzyk dziewczyny. Spojrzałem w zaułek koło kamienicy Baeka. Ujrzałem jakiegoś faceta na ziemi, Hansola z naszej klasy i __. Facet odrazu wstał i uciekł.
-Na co się tak patrzysz?-zapytał Baek i wychylił się przez moje ramie.
-Ćiii...-nie chciałem żeby nas usłyszeli. Hansol złapał ją za brode. Byłem gotów by zareagować, lecz wiedziałem że on nie mógł by jej skrzywdzić. Kiedy uśmiechnął się do niej zrobiło mi się głupio że podglądywaliśmy.
Pociągnąłem Baekhyuna za rękaw.
-Chodź już-poprosiłem.
-A co jeśli coś jej zrobi?
-Przecież on nie mógłby.
-Skąd wiesz?
-Nie zauważyłeś jak on się dziś na nią gapił?!
-Ona nawet go nie zauważyła.
-Nie ważne. Chodźmy, bo już idą.
-No ok. Idziemy.-powiedział zrezygnowany Baek.
-Szczęście że nas nie zauważyli.
Zmierzali w stronę naszego domu. Tylko po co on trzymał ją za rękę?!
Zostawiłem to pytanie bez odpowiedzi. Baek zaciągnął mnie na góre, do jego mieszkania. Jego rodzice rozwiedli się gdy on był jeszcze dzieckiem. Jego mama musiała ciężko pracować na syna i mieszkanie, przez co rzadko bywała w domu. Jeszcze nie wyznaliśmy jej o naszym związku. Kiedy go poznałem był początek wakacji.
Byłem w parku. Było ciepłe popołudnie i wiał orzeźwiający wietrzyk.
Na sąsiedniej ławce usiadł poirytowany chłopak a za nim przydreptała dziewczyna.
-Oppa, proszę zgódź się! Proszę!-błagała przez łzy.
-Nie rozumiesz że nic do ciebie nie czuję?! Czemu mnie nie zostawisz?
-Ale ja ciebie kocham oppa!
-ALE JA CIEBIE NIE!-wykrzyczał jej to w twarz. Byłem już szczerze wkurzony tym zakłócaniem ciszy, ale też współczułem temu chłopaku przez tą natrętną dziewczyne.
-Hej, nie rozumiesz że on cię nie chcę? Jak możesz być taka głupia i jeszcze go błagać? Myślisz że przez to się zgodzi? Przez to bardziej się zrazi.-wysyczałem to tej żałosnej dziewczyny. Płacz i błaganie nic nie pomogą.
Dziewczyna-a właściwie idiotka-otarła łzy i uciekła zawstydzona dopiero kiedy zwróciłem jej uwagę.
Wróciłem do lektury gdy nagle ktoś wziął mnie za ręce i wytrącił moją książke na ławke.
-Dziękuje, hyung dziękuje!-uradowany chłopak uwiesił mi się na szyji.
Wzdrygnąłem się czując jego dotyk na moim ciele. Odepchnąłem go po czym podparty obserwował mnie. Zdziwienie malowało się w jego oczach. To chyba normalne że nie chciałem być przytulany przez chłopaka, prawda?
Zauważyłem że chłopak ma piękne rysy twarzy i ślicznie lśniące w słońcu włosy.
-Przepraszam że Cię odepchnąłem.
-N-nieszkodzi... Jestem Baekhyun, a ty hyung?
-Nazywaj mnie poprostu Chanyeol. Sądze że jesteśmy w tym samym wieku.
-Naprawdę? A do której idziesz klasy? Ja do pierwszej.
-Ja też.
-Zdawało mi się że jesteś starszy.
Pogadałem z nim trochę. Ba, nawet wymieniliśmy się numerami!
  W wakacje spotykaliśmy się prawie codziennie, lecz w pamięć najbardziej zapadł mi wieczór 2 tygodnie przed rozpoczęciem szkoły.
  Spotkaliśmy się w altance która znajdowała się w parku w którym się poznaliśmy. Było gorąco, miałem na sobie czarny podkoszulek który odsłaniał moje mięśnie i spodnie do kolan. Ujrzałem uśmiechniętego chłopaka idącego w moją stronę. Podaliśmy sobie dłonie na powitanie i usiedliśmy koło siebie. Rozmowa przebiegła dosyć niekomfortowo. Nie kleiła się tak jak zawsze. Coś chyba było nie tak.
-Baek, stało się coś?
-Nie, tylko nie wiem czy moge sobie na to pozowlić...
-Na co?
-Zobaczysz...-powiedziawszy to odrazu znalazł się nade mną. Byłem zszokowany tym co robił, ale na początku nie domyślałem się do czego dąży.
Jego ręka powędrowała na moje krocze masując je.
-Co ty wyprawiasz? Dzieciaku, ogarnij się!
Baekhyun nie zamierzał przestać. Wkładał rękę do moich majtek przez co bardziej się podniecałem.
Zaczął poruszać dłonią w góre i dół po moim twardym członku.
Robił to szybko i energicznie. Gdy czułem że nie może mi być przyjemniej, Baekhyun wziął go do buzi.
Bawił się nim na najróżniejsze sposoby jakie mógł wymyślić. Nigdy przedtem nie czułem takiej rozkoszy. Obciągnał mi jak najdroższa dziwka-nawet lepiej. Gdy moje nasienie wytrysnęło mi na twarz on zlizał to, świadom jakiej rozkoszy mi dostarczył.
Gdy już skończył, usiadł koło mnie dysząc. Musiałem zachować zimną krew. Jestem hetero, do tego jak mogłem pozwolić żeby kumpel mi to mógł zrobić?! Mimo tej całej rozkoszy jaką mi dał, nie moge.
-Baekhyun, proszę zapomnij o mnie-powiedziałem szybko wstając z miejsca.
-Ale Chanyeol ja...-złapał mnie za rękę, lecz odrazu uwolniłem się z uścisku jego dłoni. Musiałem odrazu stamtąd pójść, inaczej nie wiem co by mi się stało.
Nie mogłem mu więcej spojrzeć w oczy. Także nie mogłem przestać o nim myśleć. Niestety okazał się dla mnie tylko wakacyjną przygodą. Straciłem z nim jakikolwiek kontakt. Cholera, nawet nigdy go nie odwiedziłem. Tęskniłem za jego uśmiechem, głosem, oczami które zawsze mnie obserwowały. Tęskniłem za nim całym..

Nim się obejrzałem był już pierwszy dzień szkoły. Nieźle się odstawiłem. Ubrałem najdroższe ciuchy jakie Kris i Tao mi kupili(a dużo ich było). Poznałem prawie wszystkich z mojej nowej klasy, gdy jakiś chłopak zatorował mi drogę.
Nie mogłem uwierzyć własnym oczom! Ten cudowny chłopak którego odrzuciłem stał przede mną! Byun Baekhyun we własnej osobie! Objąłem go. Cieszyłem się jak dziecko. Baek najwyraźniej też skoro odwzajemnił mój uścisk. Nie chciałem go wypuścić z ramion, ale kiedyś w końcu musiałem to zrobić.
To jak zostaliśmy parą to zupełnie inna historia.
Pare dni później poszedłem do parku by poczytać. Wiał orzeźwiający wietrzyk. W sam raz by się zrelaksować w weekend.
-Zgadnij kto!-usłyszałem ten głos który tak wielbiłem. Dłonie zakryły moje oczy. Wiedziałem że to Baek, lecz uznałem to za urocze.
-Chan, jaka to ławka?
-Drewniana?
-Nie! Naprawde nie pamiętasz?
-...
-To tutaj się poznaliśmy!-teraz mi się wszystko przypomniało. Tą dziewczyne, wakacje i kiedy rzucił mi się na szyję...
-Więc Chanyeol...Czy ty chciałbyś zostać moim...no wiesz...Czy chciałbyś ze mną...no wiesz...chodzić?
Te słowa wywołały banana na mojej twarzy. Poczułem się najszczęśliwszą osobą na świecie.
-Baekhyun, oczywiście że się zgadzam!-czując że już nie wytrzymam pocałowałem jego usta najzachłanniej jak tylko mogłem. Przyciągnąłem go bliżej by utonął w moich objęciach. Patrzyliśmy sobie w oczy. Banan nie schodził z mojej twarzy.
Właśnie jak teraz gdy byliśmy u niego w domu. Będzie mi tłumaczył zadanie nawet sto razy i tak nie zrozumiem. Moge skupić się tylko na nim, na niczym innym.
-...jako na dar Boga dla historii w...
Darem od Boga to ty jesteś...Jestem szczęściarzem. I te twoje nóżki i tyłeczek... Ah, cud, miód i orzeszki. I twoje śliczne oczka które malujesz tylko dla mnie.
-Więc rozumiesz?
-Tak, Baekhyun jest darem od Boga.
-Co proszę?
-Bardzo dobrze mnie uczysz.
-Więc co zapamiętałeś?
-...
-Boże co cię tak rozprasza?!
-Nie mieszaj w to Boga!
-Odpowiedz.
-Ty...-powiedziałem, po czym przysunąłem twarz do jego twarzy. Znajdowała się teraz kilka centymetrów od mojej. Zauważyłem rumieńce na jego twarzy.
Zapragnąłem go. Tu i teraz. Zacząłem się do niego dobierać. Nie opierał się. Wpiłem się w jego usta i chciałem by ta chwila trwała wiecznie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz