^.~
Tego wieczora wszyscy(oprócz Tao i Krisa) siedzieliśmy w salonie. Rozmawialiśmy o głupotach. W sumie to oni rozmawiali. Ja głównie słuchałam, bo nie byłam zbyt rozmowna.
Byłam znudzona dopóki nieznajomy numer nie zadzwonił do mnie. Wtedy wszyscy się na mnie spojrzeli i czekali na to co zrobie. Troche niezręcznie jak dla mnie.
Zaakceptowałam połączenie i niepewnie powiedziałam:
-Halo?
Usłyszałam jak ktoś bierze wdech i mówi:
-Halo, tu Ricky. Byłem twoim sąsiadem, ale się szybko wyprowadziłaś, pamiętasz?
Zrobiło mi się gorąco i wyszłam na korytarz, tu było chłodno.
-Jesteś tam?
-Tak, tak pamiętam. Ale skąd masz mój numer?
-Dawałaś mi.
-Ach, tak!-przytaknęłam mimo, że nic takiego nie pamiętałam.
Usiadłam na szafce na buty.
-Słuchaj... Gdzie teraz mieszkasz?
Zdziwiłam się, że tak nagle do mnie zadzwonił. Nie sądziłam w ogóle, że będzie chciał utrzymywać kontakt. Miałam iść do tej samej szkoły co on, nawet do tej samej klasy.
A przez to wszystko kompletnie o nim zapomniałam. Czasami spędzaliśmy czas na jego podwórku.
-Ja... To długa historia... Za długa na telefon-westchnęłam.
-Czyli chcesz się spotkać?
-Hm... Tak. Wiesz gdzie jest szkoła Dareun Byeol? Niedaleko jest fajna kawiarnia.
-No kojarze, to kiedy? Jutro?
-Tak, pasuje Ci o szesnastej?
-Jasne-chyba był w dobrym humorze.
-Okej, to jesteśmy umówieni. Ja muszę już kończyć.
-Tylko nie zapomnij, pa~.
-Pa-powiedziałam i szybko się rozłączyłam.
Kompletnie mnie zaskoczył. Po tym czasie odnawiać znajomość? W sumie, na pewno jeszcze wydarzy się więcej dziwnych zdarzeń.
Zapisałam jego numer i wróciłam do salonu. Chłopcy znowu zaczęli się na mnie patrzeć. Mam nadzieję, że tego nie słyszeli. W końcu ile to ja mam już adoratorów...
-Kto dzwonił?-zapytał jak zwykle ciekawski Kai.
-Stary kolega-odpowiedziałam. Nie skłamałam, bo nic dobrego mi nie przyszło do głowy.
-CO?-wrzasnął Luhan.-Zadajesz się ze starymi facetami?
Trzeba być głupim, żeby to tak zrozumieć...
Na mojej twarzy pojawił się ironiczny uśmieszek.
-Stary czyli że kiedyś się z nim zadawałam. Nie o to chodzi, Luhan...
Chłopcy zaczęli się śmiać i wrócili do swoich dziwnych rozmów na temat niczego.
Następny dzień zleciał normalnie, ale bardzo się przedłużał do godziny szesnastej. Nie stroiłam się specjalnie, bo Ricky widział mnie nawet, kiedy to po przebudzeniu wychodziłam na dwór.
Przyszłam wcześniej i zamówiłam cappuccino. Gdy je dostałam zjawił się Ricky. Wstałam, a on mnie przytulił. Ja mu chciałam tylko podać dłoń na powitanie. Nie przypominałam sobie, że byliśmy ze sobą tak blisko.
W każdym razie, włosy zaczesywał teraz do góry przez co wyglądał na starszego. Wcześniej miał grzywke. A teraz wygląda lepiej, musze przyznać.
Zamówił to samo co ja.
-Wiesz, że wyglądasz lepiej niż przedtem?-Powiedział.-Trochę się zmieniłaś. Kiedyś nie dawałaś mi dojść do słowa~.
-No tak, ludzie się zmieniają..
Porozmawialiśmy jeszcze chwile o takich typowych sprawach, a później zadał to pytanie.
-Więc... Dlaczego się przeprowadziłaś?
Odpowiedziałam, że powiem mu na zewnątrz.
Wyszliśmy z kawiarni i poszliśmy do parku. Tak, tego gdzie byłam z Himchanem.
-A więc...-Zaczęłam.-Moja mama umarła, bo… Samochód ją potrącił-nie patrzyłam na niego, ale wiedziałam, że się mocno zdziwił.-No i wiesz... Nie wiadomo kto.
-CO?! To niedorzeczne-wręcz krzyknął. Pamiętam, że nasze mamy były koleżankami.
-I mam teraz nową rodzine. Widzisz tamto wyjście z parku?-wskazałam na odległy punkt.-Wychodzi na ulice na której mieszkam.
-Och, kojarze!-Zatrzymał się, a ja zrobiłam to samo. Spojrzał mi głęboko w oczy.
-__, naprawdę bardzo mi przykro i chciałbym żeby już wszystko było dobrze.
Uśmiechnęłam się mimowolnie.
Oparliśmy się o barierkę i obserwowaliśmy przez chwile rzeke w ciszy.
-Poszedłeś do tamtej szkoły?-Zapytałam.
-Mhm. Myślałem, że Ty też pójdziesz. Wiesz co? Nie podoba mi się tam i w tym miesiącu zmieniam szkołe. Jest tu niedaleko, Dareun Byeol.
Spojrzałam się na niego zdziwiona.
-A jaka klasa?-Zapytałam.
-Hmm, 1a.
...
-...to będziemy razem w klasie.
-Naprawdę? To wspaniale!-zaczął to przeżywać.-Chociaż i tak mieliśmy.
Uśmiechnęłam się miło do niego. Będzie dobrze.
Zbliżała się dziewiętnasta. Było już dość ciemno, więc wracaliśmy.
Rozgadałam się bardziej niż wcześniej.
Odprowadził mnie pod dom, znowu mnie przytulił i pożegnaliśmy się. Poszedł na autobus. Jeśli dobrze pamiętam to z 5-10 minut stąd.
Chyba dobrze mi to spotkanie zrobiło.
W domu zrobiłam sobie płatki i zjadłam w salonie oglądając przy tym telewizję.
Następnego dnia Hansol i Niel przyszli do nas z rana. Nie wiem dlaczego, ale to na pewno była sprawka Chanyeola lub Kai'a.
A ten drugi próbował zrobić śniadanie. Ale tylko próbował. Patelnia spadła na podłoge i rączka się obluzowała. Dobrze, że Tao i Kris tego nie widzieli. Moglibyśmy wziąć drugą patelnie, ale Kyungsoo uparł się przy tej i kazał ją naprawić...
Tak więc musiałam iść do garażu po śrubokręt. Ehh...
Jeszcze tam nie byłam.
Z korytarza weszłam na schody, które prowadziły jeszcze dalej... Nie wiedziałam czy moge tam pójść, ale chłopcy się nie niecierpliwili.
Przełknęłam śline i tam zeszłam. Tuż przy drzwiach był włącznik światła. Gdy to zobaczyłam szczęka mi opadła...
Najdroższe samochody świata!!! Było ich z pięć! Skąd oni mają tyle kasy?!
Oglądałam je wszystkie, ale tylko jeden przykuł moją uwage... A mianowicie Bugatti Veyron, czarny. Miał wgniecenie w środku, na masce...
Chyba nie chciałam tego zobaczyć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz